2003 – 2017

 

Kiedyś byliście codziennie. Gdzie teraz jesteście?

szorstky, q i P.
crazymary-75
niech to szlag trafi
młody duchem
girri
listopad
ikea
Anima
Mortella
alaska
karioke
evennes
magic-butterfly
niedoskonala
aphrael
emmgie
opaque
t.
joanna-pestka
keep-right
millusia

Dzisiaj czytam regularnie:
adewma, sarahh, kotoju, off, sade
lala – hasło

Tajny składnik nie istnieje

Tydzień w Londynie przeniósł mnie w zupełnie innym wymiar patrzenia na biznes. Na branżę, którą się interesuję, a na którą brakowało mi odwagi. Mam swoją kung fu pandę ;-)
Poza tym listopad. Już. I pędzi. Dzisiaj leżę, oddycham i może coś zjem. Day off …

Torpeda

Urodził się w listopadzie 2008 roku. Obsługa hotelu, w którym mieszkałam we Wrocławiu znalazła go na śmietniku. Był maleńki i bardzo piszczał. Dlatego na początku nazywaliśmy go Pip. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zabrałam go do domu. Tyle ze mną przeszedł, właściwie wszystko. Bardzo kochał tatę. Właściwie całe psie dzieciństwo spędził z tatą.
Torpeda jest sprytny, energiczny i pewny siebie. Mimo tego, że waży kilogram, ma zrekonstruowane obydwie rzepki i lekko się postarzał potrafi udawać niedźwiedzia. Poza tym lubi długo spać rano. Nadal wymyka się do lasu i nikt nie wie co tam robi godzinami. Poza tym podróżuje z nami po świecie i chyba to lubi.
Jest przyjacielski i troskliwy. Potrafi łagodzić moje depresje, złe stany i łzy. Jest częścią domu. Jest częścią naszego życia.
Jest dla nas bardzo ważny.

Konfucjusz

Po­wiedz mi, a za­pomnę. Po­każ mi, a za­pamiętam. Pozwól mi zro­bić, a zrozumiem.
Zamiast szukać misji i wizji dla firmy – wystarczy cofnąć się w czasie.
Rozmawiamy sobie o tym jak ważne jest trafianie z informacją do głowy nie do rąk. I ironiczna sugestia Darka:
- Najważniejsze żeby nie trafić do dupy.

Poza tym dziewczyna mojego taty mignęła mi ostatnio na cmentarzu. Unika mnie. I ma rację. Nigdy jej nie akceptowałam. Mieszkała z tatą prawie 5 lat, a ja po jego śmierci potraktowałam ją jak obcą osobę. Odebrałam jej wszystko. Zatarłam ślady. Nie pozwoliłam stroić grobu kolorowymi kwiatami. Przywłaszczyłam sobie prawo do żałoby. To był błąd. Nie ma sensu odkręcać, naprawiać. Pewnie ułożyła sobie życie z kimś innym.
Trochę mi wstyd.

W bocznym lusterku

Fascynuje mnie zarządzanie ludźmi. Budowanie przyjaznego miejsca pracy stało się ostatnio ważniejsze niż cyferki. Niestety nie mogę znaleźć dobrego haerowca więc korzystam tylko ze swojego doświadczenia i wizji.
Poza tym podpatruję inne kraje. Pomysłów jest masa! Zaczynam od drobiazgów. W firmowej kuchni oprócz wody, kawy i herbaty codziennie mamy dostawę świeżych warzyw i owoców. Obok ekspresu stoi sokowirówka. Każdy może raz w tygodniu skrócić swój czas pracy o 2 h, a raz w miesiącu wziąć sobie jeden dzień wolny. W ogóle nie widzę problemu by specjaliści mogli pracować w domu. Jeden pokój chcę przeznaczyć na „godziny wynajętego biurka”, tak by nikt nie musiał być niewolnikiem miejsca. Do tego karty MultiSport lub pakiety Netflixa. Mamy czasy potężnego braku dobrych pracowników. Marzę, by u mnie chcieli pracować najlepsi. Tyle jeszcze pomysłów mam w sercu i głowie. Myślę o wsparciu dla rodzin i rozwoju dzieci. Czy zawodowy świat może stać się przyjemniejszy? Pytam ludzi czego by chcieli, ale oni nieco zdziwieni milczą. Tak więc robię to, co jak mi się wydaje może być fajne … ;-)

Wakacje

Gimnazjum za nami. Nowa, wymarzona szkoła zdobyta. Teraz wszystko ma już inny sens. Torpeda nam osiwiał. Ja mniej piję. Nad morzem zimno i palimy w kominku. Po prostu życie.

Planowanie

Leżymy sobie. Mrużymy oczy. Trochę czytamy. Trochę jemy. Trochę się lenimy. I tak nam mija wolny dzień :-)

3 lata

Mijają dzisiaj. Czas leczy rany. Tęsknisz, nie godzisz się, ale zaczynasz dźwigać. Kolejne dni, sprawy, problemy i radości. Czasem marzysz o tym, by we śnie cię odwiedził … bo są momenty przeogromnej tęsknoty. Prawdziwa miłość nigdy nie mija. Nic nie jest w stanie jej wygasić. Jednakże życie toczy się dalej bez tych wszystkich ludzi, którzy umarli. Choć nikt ich nie jest w stanie zastąpić.

Maj

Zawsze będzie dla mnie miesiącem śmierci taty. Cały czas myślę o tym, że trzy lata temu jeszcze żył.
Wieczorem. Płaczę. Piję. Zadręczam się.
Rano. Wstaję. Zamawiam taksówkę. Jadę do pracy.
Wiem, że mocno plotkują na mój temat. Cena sławy.
Poza tym zrobiłam Oli duże świństwo. W czasie trwania imprezy z okazji jej 40 urodzin wyszłam. Wybiegła za mną.
- Co robisz? – zapytała
- Wracam do domu.
- Dlaczego?
- Za głośno, za dużo. Nie mam czasu na tracenie życia w takich miejscach.
Chwila ostrego ataku zakończona:
- Nigdy więcej się do ciebie nie odezwę!
- Jak chcesz – ruszyłam w noc.
Wmawiam sobie, że jestem dobrym człowiekiem.
Do tego wszystkiego na horyzoncie pojawił się zięć :/
20 letni zawodnik MMA. Jest przystojny – ok. Jest kulturalny – ok. Jest za stary – no fucking chance.