Maj

Zawsze będzie dla mnie miesiącem śmierci taty. Cały czas myślę o tym, że trzy lata temu jeszcze żył.
Wieczorem. Płaczę. Piję. Zadręczam się.
Rano. Wstaję. Zamawiam taksówkę. Jadę do pracy.
Wiem, że mocno plotkują na mój temat. Cena sławy.
Poza tym zrobiłam Oli duże świństwo. W czasie trwania imprezy z okazji jej 40 urodzin wyszłam. Wybiegła za mną.
- Co robisz? – zapytała
- Wracam do domu.
- Dlaczego?
- Za głośno, za dużo. Nie mam czasu na tracenie życia w takich miejscach.
Chwila ostrego ataku zakończona:
- Nigdy więcej się do ciebie nie odezwę!
- Jak chcesz – ruszyłam w noc.
Wmawiam sobie, że jestem dobrym człowiekiem.
Do tego wszystkiego na horyzoncie pojawił się zięć :/
20 letni zawodnik MMA. Jest przystojny – ok. Jest kulturalny – ok. Jest za stary – no fucking chance.