porażka

gówno prawda, że przestałam myśleć o A.znów mnie opuścił rozum i pozwoliłam sobie na słabość z powodu jednego durnego słowa „cudowna”

zapamiętaj to sobie – 14 stycznia znów jesteś frajerką

anons matrymonialny

Medycznie – po kurzych łapkach i policzkach przyszedł czas na usta. Dziwnie ale fajnie. Karpia będę przypominać tylko przez kilka dni. Potem podobno stanie się ok. Zwariowałam. Albo nie. Poprawiam się. Tylko tyle. I czuję się z tym dobrze. Naprawdę.

Rozsądnie – zaczynam rzadziej myśleć o A. Przyłapuję się na tym, że nie zaprząta mi głowy cały dzień. I to jest bardzo dobra wróżba na przyszłość. Byłam zbyt chora z tej miłości. Teraz zdrowieję. Wolności nie da się kupić. Wyzwalam się samoistnie. Rozpoznaję te cechy A., które czynią go mocno nieatrakcyjnym emocjonalnie i duchowo (cokolwiek to znaczy).

Perspektywicznie – dom kupiony w Milanówku. Mam wizję jak powinien wyglądać. Od przyszłego tygodnia będę ją realizować.

Kulturalnie – obejrzałam Zjawę , Marsjanina i Wykolejoną.

Romantycznie – jestem tu, a TY gdzie jesteś?