Ranek

Czarna skórzana kurtka. Dopasowana maksymalnie. I nowe, jeszcze średnio wygodne szpilki. Kiedy weszłam do hotelowego holu nie poznał mnie. Pewnie dlatego, że pamiętał wizerunek perfekcyjnej czterdziestolatki, nie wampa. Moje chude, spalone kanaryjskim słońcem nogi stąpały jednak pewnie po bordowym dywanie. Wszystko co było potem – od pierwszego wtulenia w jego ramiona po okropny ból głowy rano – nie przeszłoby cenzury. W każdym razie siedzę sobie teraz w kuchni wśród zapachu ziół, widoku patelni, odgłosów ekspresu … z wiatrem we włosach.
Dostałam od losu możliwość życia na pstryknięcie. Nic mnie nie ogranicza. Nic. Nawet zdrowy rozsądek. Jakże ludzie muszą mnie za to nienawidzić.

W sercu, głęboko „mam wszystko, jestem niczym” …

Sny

Tata. Nieustannie tęsknię. Dobrze, że mam go tak często w moich snach.
Tyle niewypowiedzianych słów. Tyle myśli, z którymi zostałam. Spóźniłam się. Nie zamierzam się z tym godzić. Potrzebuję cofnąć czas …

Rum

Ilość kolorowych butelek przywiezionych z tegorocznych wakacji sprawia, że nie mogę się oprzeć. Szczególnie dzisiaj – gdy w ogrodzie jesień – kanaryjskie smaki poprawiają nastrój. Do tego pikające wiadomości w telefonie. Znów się wkręcamy. Oboje zupełnie niepotrzebnie. Westchnienie, westchnienie, westchnienie …

Westchnienia

14:17. Na wyświetlaczu jego numer. Nie odbieram. Przecież mam silną wolę. Dzwoni drugi raz. Kilka sygnałów. Nie odbieram. Dzwoni po raz trzeci.
- Tak? – silną wolę trafił szlag.
- Cześć. Możesz rozmawiać?
- Tak.
- Chciałem cię usłyszeć.
- No to słyszysz.
- Aha.
Potem nieco mięknę. I rozmawiamy. O polityce, sztuce, meczu z Niemcami. Trochę o pracy. Depresji. Bezsennych nocach. Czytaniu książek. Grzebaniu w necie. Seksie. 26 minut. Kończę ja. Nim się rozłączam słyszę:
- Całuję czule.
- Ja też – mówię to kurtuazyjnie.

Trochę zburzył mój spokój. Nie miałam z nim kontaktu od miesiąca. Dobry czas by zająć głowę innymi sprawami. Teraz leżę na podłodze, Torpeda szturcha mnie nosem żebym wstała. Leżę nadal. Jeszcze nie mogę tu napisać, że całkiem mi minęło. Czekam zatem na ten moment.

Bądź mądra, Alicjo. Dla siebie.

 

11.09

Ponad 40 minut rozmowy. Trochę miło, trochę dziwnie. O wspomnieniach, o tym, że na każdym kroku mu się kojarzę i myśli. Powiedział, że ostatnio myślał o tym, że bardzo ładnie mówię. I jeszcze, że jestem bardzo dobrym człowiekiem. Został mi po tej rozmowie mocno w głowie.

30.10

Zadzwonił ok 16. Wracałam z Kołobrzegu. Ucieszył mnie ten telefon. Mówił, że tęskni i kocha ;) Traciłam zasięg, oddzwaniałam i to trochę przeszkadzało. Nie był taki zdystansowany jak zwykle. Opowiadał, że posadził 40 krzewów winogron. Wieczorem wysłałam mu maila ze zdjęciem nowego samochodu. To chyba było słabe … Fajnie, że pamięta. Fajnie, że ma ochotę zadzwonić.  Szkoda, że nie ma szans na spotkanie. Nadal jest w mojej głowie … .. .

9.11

Miał okazję się ze mną spotkać, dzieliło nas 10 km – wymigał się. I to by było na tyle. Jestem o to zdarzenie mądrzejsza. Mam nadzieję, że złość i żal pozostaną na długo, tak bym nie szukała z nim żadnego kontaktu.

10.11

Zadzwonił o 17:30, nie odebrałam. Jestem jeszcze rozżalona. Niech mnie trzyma taki stan. Jest bezpieczny.

 

16.11

20:27 Hej, od tygodnia zbieram się żeby do Ciebie oddzwonić.Wszystko ok?

20:33 Zawsze możesz do mnie dzwonić. Jutro ok południa pogadamy?

20:59 Jutro czeka mnie 6 godzin samotnej jazdy. Z radością porozmawiam.

21:01 Super. Kolorowych snów :)

21:24 Bardzo bym chciała żeby były kolorowe… Dobranoc

21:27 Ty masz kolorowe życie – więc i sny muszą być takie same!!!

17.11

Jechałam i jechałam i czekałam na jego telefon. zadzwonił po 16 z pretensjami, że to ja miałam do niego zadzwonić a on cały dzień czekał. Rozłączył się na chwilę bo nagle musiał zrobić zakupy. Po kilku minutach oddzwonił. Rozmowa była miła i ciepła choć zarzuciłam mu grubiaństwo z czym się nie zgadzał.  Znów mi powiedział o tym, że uwielbia mnie słyszeć bo mam kobiecy głos. I było trochę tekstów z dreszczykiem. Ponieważ musiałam kończyć umówiliśmy się na telefon na jutro. Na koniec rozmowy powiedział mi, że zawsze jest przy mnie.

Późnym wieczorem napisałam mu sms, że bardzo lubię kiedy jest taki jak dzisiaj. Nie odpisał.

18.11

Zadzwonił po 11. Po dwóch minutach miłej rozmowy powiedział, że musi kończyć bo sąsiad do niego idzie i że zaraz oddzwoni. Dziś jest 20.11 i nie oddzwonił. Szkoda, że takimi zachowaniami wszystko psuje, a z drugiej strony fajnie bo mnie do siebie zwyczajnie zniechęca. Choć przykre to trochę.

20.11

13:33 to najdłuższa wizyta sąsiada w historii

13:35 Już wyszedł. zadzwonię w pn

13:38 O ile kosmici nie wylądują w ogródku. Ech, ten twój lekceważący styl – myślisz, że jest fajny po drugiej stronie – nie jest … Trzyma się

13:55 Nie złość się proszę. Ech, ten Twój styl ….

14:34 Nie złoszczę się tylko jest mi przykro, że z taką lekkością potrafisz … Wybacz, mam potwornie słaby dzień.

22.11 Zignorował moje urodziny. Nie zadzwonił nawet dzień po nich. Nie mogę mu tego wybaczyć.

27.11 / 15:15 Pierwszy telefon /16:10 drugi telefon. Nie odebrałam żadnego. Nadal jestem wściekła na niego.

30.11 Hej, dzwoniłeś – co tam?

Złamałam się i napisałem tego smsa :( Zadzwonił od razu. Przesympatyczny, kajał się, że pomylił urodzinowe weekendy. Nie pozwoliłam mu złożyć spóźnionych życzeń. Zaproponowałam żeby wykorzystał szansę w przyszłym roku. Byłam bardzo rozżalona, ale czułam jak się cieszy, że jednak nawiązałam kontakt. Powiedział, że się wystraszył, że już nigdy mnie nie zobaczy i nie usłyszy. Zakończyłam tę miłą rozmowę. Jeśli po niej pierwsza wyślę do niego sms to znaczy, że jestem frajerką :(