Fizyka

Tydzień w Szwajcarii. Seria spotkań, warsztaty, emocje. Potem urocze wieczory pełne rozmów. Czasem opowiadam mu o tacie. Jaki był wspaniały. I jak za nim tęsknię. Szczególnie w piątki – tego dnia tygodnia zmarł, a właściwie zniknął z mojego świata… Jego rodzice żyją. Nie zna zatem cierpienia związanego z taką stratą. Wie za to jak przegonić smutek. Przede wszystkim czułością. Powiedziałam mu po kolejnym kieliszku wina, że czasem nie widzę sensu życia, i że chciałabym być pochowana w tym samym grobie, w którym spoczywa mój tata. Koniecznie w dębowej trumnie. Odpowiedział, że czasem go przerażam. Jednakże ja naprawdę mam takie myśli.

Proza

Jeden z kierowników w moim dziale nie dopilnował dość ważnego tematu. Właściwie dopilnował tylko w innym niż oczekiwaliśmy stylu. Ja za późno się zorientowałam. Dopiero w wygenerowanym dla Prezesa raporcie wyszedł błąd. Mam ochotę strzelić sobie w łeb. To co mnie zawsze motywowało do tej pracy to perfekcja wyników i  niezawodność ludzi. Tutaj sypnęło się i jedno, i drugie. Poza tym jest mi zwyczajnie wstyd przed nim. Płaci mi kupę kasy, przymyka oko na wiele moich wyskoków, fanaberii, chwiejność emocjonalną – w zamian za to dostawał zawsze wszystko na 100%. Nie wiem jak się z tego tłumaczyć, nie wiem czy w ogóle do mnie zadzwoni, czy może napisze oficjalnego maila. W takich sytuacjach należy zamknąć szufladkę z napisem intymność i otworzyć tę z napisem praca —> obiektywizm? Tak więc gdybym nawet chciała psychicznie odpocząć, to się nie da. Odkręcę to wszystko, wiem. Tylko w tym momencie kosztuje mnie ta sytuacja dużo zdrowia. Na śniadanie powietrze.

Abstrakcja

Dzisiaj jeden z dyrektorów w trakcie merytorycznej rozmowy telefonicznej przemycił mi newsa, że żona Szefa od rana jest w biurze i przygotowuje przyjęcie z jakiejś tam okazji związanej z działalnością firmy. Szef podobno niezbyt zachwycony, ale żonę ma cudowną.

I tak to właśnie jest, że on tam … z żoną, a ja tutaj … sama. Z myślami. I pragnieniami. Nie odebrałam dlatego od niego dzisiaj telefonu – choć dzwonił kilka razy. Mam te swoje fochy, które powodują, że zamykam się w sobie. Izoluję. Nie odezwę się do niego przez cały weekend. Może to samoobrona, a może gra. Niestety konsekwencją jest alkohol. I choć jutro rano muszę pojechać na wybrzeże – tej nocy jest mi na tyle źle, że nie myślę w szerszej perspektywie. Chce po prostu nie czuć, chcę zasnąć.