Nie mogę być po prostu szczęśliwa

 

Od kilku godzin jesteśmy razem na zebraniu. Siedzimy dość daleko od siebie przy za dużym stole. Jednak nasz wzrok raz po raz się spotyka. Nie mogę się do niego normalnie przytulić. Nie mogę okazać mu czułości. Nie mogę tego znieść. Kiedy przez chwilę na przerwie stoimy sami mruczę cicho, że tęskniłam. On uśmiecha się ciepło choć nie może zdradzić swoich uczuć.

Po biznesowej kolacji siedzę w hotelowym pokoju i czekam. Wreszcie jest. Przytula mnie mocno. Unosi nad podłogą. Całuje. Potem jest długa noc. Pełna czułości i rozmów. Nie możemy się sobą nacieszyć. Nad ranem zasypiam wtulona w jego ramiona. Mam niespokojny sen. Kiedy się budzę nadal jest przy mnie. Mimo to już boli myśl, że za kilka godzin wsiądę do samolotu i znów przez miesiąc go nie zobaczę.

Kolory

Na cmentarzu jesień. Przez cztery miesiące obserwuję jak wszystko się tam zmienia. Koniec zielonej wiosny i upalne żółte lato minęły błyskawicznie. Teraz kwitną wrzosy i chryzantemy. Odkryłam w sobie żyłkę działkowca. Sadzę, przycinam, projektuję maleńki ogród przy grobie. Najczęściej jednak stoję przy krzyżu. Dotykam go … i wmawiam sobie, że jesteśmy wtedy z tatą bliżej siebie.  Nie mogę się pogodzić z jego śmiercią. Jeszcze nie. Wiem, że ta sytuacja bardzo mnie zmieniła. Jeśli miałam jakieś cele i ku nim pędziłam bez opamiętania – teraz ich już nie mam. Realizują się samoczynnie. Zmuszam się do myślenia, jedzenia, spania. A mimo to życie spokojnie toczy się dalej. Praca, szkoła, miłość. Wszystko tylko nieco wolniej. Czasem trochę obok. Myślę, że tylko upływający czas może to zmienić.