feat

Włóczę się z nimi od dwóch godzin. Centymetry obcasów wchodzą mi w tyłek. Zaczyna mnie denerwować nawet wiatr. To o czym myślę – to usiąść lub położyć się. Jestem jednak zajebiście polityczna. Jest super! Posyłam uśmiechy. Kiwam głową bo przecież ze wszystkim się zgadzam. Idę na obiad. Udaję, że jem. Nie piję. Przecież bez tego też dobrze się bawię. Prezes tak się cieszy, że potrafię umilić czas jego ważnym gościom.
Jeszcze musimy zobaczyć zatokę, port.
Późnym wieczorem w hotelu ściągam buty i opieram głowę o chłodną ścianę. Oddycham wolniej niż zwykle. Prawie nie mam tlenu. Przekraczam granicę miedzy tym co jest, a tym co chcę żeby było. Dlatego decyduję się na nocny powrót do domu. Gdynia, Rumia, Słupsk, Koszalin, Szczecin … mijają godziny … Torpeda z radości kręci potrójne tulupy w holu i szczeka głośno.
- Mama? – słyszę zaspany głos na schodach.
Dziękuję Panie Boże, że znów pozwoliłeś mi wrócić.

Nie mam na to szans

Dentysta. Idealne matki. Dzielne powstrzymywanie się od Metaxy. Sałata na kolację. I jakiś proszek. Robię się obojętna. Na to co może boleć. Nie chcę przeczekiwać żadnych chwil. Chcę je wszystkie czuć. Nawet jeśli są mało fajne. Uważasz, że nie mam odwagi. Mam. Tylko nie taką, która mieści się w twoim światopoglądzie. Poza tym na Zachodzie bez zmian.

Wielka dama tańczy sama

Zlecam Anecie wykonanie trudnego i czasochłonnego zadania. Wytyczne kończę zdaniem:

- Tylko proszę, nie zawiedź mnie. Gdybyś potrzebowała wsparcia – jestem do twojej dyspozycji.

Czy łatwiej uzyskać zamierzony efekt bez metody nakazowej? Zobaczymy. Uczę się stosować politykę miłości. Choć moja wewnętrzna potrzeba to wydanie krótkiego polecenia opatrzonego instrukcją. Zauważam, że pokolenie młodsze ode mnie o 15 lat traktuje pracę jako pracę a nie sprawę życia lub śmierci. Nie chcą zostawać po godzinach i nie odbierają telefonu po wyjściu z biura. Spóźniają się z odpowiedziami na maile, nie potrzebują być terminowi, szanują tylko siebie i swój czas. Określają to zdrowym podejściem. Ukochane hasło prezesa „właścicielskie podejście” jest już tylko sloganem stosowanym przez stare roczniki. Ech …

Beskidy okazały się mało romantyczne

A może to ze mnie wyszło to co zwykle, czyli egoizm w najbardziej czystej postaci. Ta zmienność mnie gubi. Póki co jutro wracam z do domu z poczuciem niespełnienia. Choć byłam nastawiona na wielkie uniesienia.

Dzień na kartce papieru

Dzisiaj Ola rozwiodła się. Po roku walki. Musiała się tłumaczyć, że od 11 lat nie ugotowała obiadu i podzielić się zamrożonym jeleniem, którego w 2010 upolował jej były mąż. I choć facet nie kwapił się do opowieści o biciu i poniżaniu sąd zdecydowanie stanął po stronie dobra. Tak więc kochana Olu happy new life! W popołudniowej rozmowie powiedziała mi szczerze, że czeka na prawdziwą miłość. Skąd ja to znam. Trzymam kciuki!

Poza tym dziś pierwszy raz od dwóch lat Prezes wyrzygał mi jakieś tam swoje niepokoje. Czuję się z tym co najmniej dziwnie. Przegadałam to z A. Jest tak mądry, że aż mnie to przeraża. I jeszcze to, że chce mi się mu zwierzać. Czasem myślę, że mogłabym dla niego wszystko rzucić. Pozwolić się kochać. Może nawet otoczyć opieką. Sama już nie wiem. To takie banalne. Wirują mi w głowie nasze spotkania, momenty, które wracają. Łapię się na tym, że mnie cieszą. Na stare lata robię się mega sentymentalna. A może po prostu zakochałam się i nie potrafię tego uznać. Myślę o jego ciemnych oczach, ustach, dłoniach. Myślę po prostu o nim. I nie znajduję żadnych minusów. Wyjątkowo inteligentny i zagadkowy. Jakiś czas temu nie uwierzyłabym, że istnieje. Do tego – interesuje się właśnie mną. Dlaczego???????? Ciekawe co będzie dalej … W poniedziałek spotykamy się … gdzieś w Polsce … Kupiłam na tę okazję coś białego i ładnego. Cały weekend nie będę jadła. Muszę wyglądać idealnie. Czy ja się kiedykolwiek tak starałam? Nie pamiętam nikogo tak fascynującego. I nie pamiętam siebie takiej.

Zamykam oczy, chcę już spać – jeśli wiesz co chcę powiedzieć.

Przesada

Pojechałam na siłownię po mega długiej pijackiej nocy. I zostałam przeczołgana przez trenera. Dałam się. Spociłam. Potem pomyślałam przez kilka chwil o tym wszystkim bardzo realnie. Moje próżniacze życie jest na totalnym lajcie. Niczego nie muszę. Robię co chcę. Ustalam własne zasady. Przesuwam granice. Wykorzystuję okazje. Pędzę. Zakochuję się. Mój świat jest kolorowy i ładnie pachnie. Tylko czasem … zza szyby wygląda samotność. Powoduje, że Metaxa zbiera żniwo. Odbiera maksymalną wolność. I to jest cel. Pozbyć się niepotrzebnych uzależnień.

Hej, ciągle o Tobie myślę. A jednak. Trzymam kciuki za jutro. Wiem, że dasz sobie radę. Musisz przetrwać dla mnie – potrzebuję Twojego wsparcia! Pragnę tego, czego jeszcze nie udało mi się od Ciebie zdobyć.