Moje ja najbliższe mi

Słucham w nieskończoność. W kontekście wszystkiego. Metaxo pozwól żyć. Im więcej piję tym mocniej tęsknię. Tylko dlaczego nie mogę tego po prostu powiedzieć. Muszę grać w te skomplikowane gierki. Ukrywać karty. Zachowywać twarz. Nie ma miejsca na szczerość. Nie ma miejsca na słabość. Nie ma miejsca na bycie sobą. Co zatem jest?

Odległości

Dzieli nas 600 km. Komórka zbliża dźwiękiem głosu. Tylko tyle. Nie lubię telefonicznej dosłowności. Nie potrafię tak budować relacji. Dlatego delikatnie luzuję więzi. Choć nocą pod powiekami widzę jego twarz. Znów mam poczucie niespełnienia.

Schizofrenia

Jadąc dzisiaj po tafli lodu zastanawiałam się nad sensem wykonywanych przeze mnie ruchów. Nie tych związanych z ekstremalnym prowadzeniem samochodu – a tych życiowych. Mam lekkość w komplikowaniu. Mój czerwony w zarządzaniu i niebieski w komunikacji są jak wybuchowa mieszanka. Nawet jeśli czasem potrafię wyluzować to za chwilę znów mam wiatr w żagle do czynienia złych uczynków. Dzisiaj rano Olka dość ostro krytykowała swoją korporację. Jednocześnie usprawiedliwiając w niej swoje miejsce kredytem i potrzebą prestiżu. Ja za to odpowiedziałam, że czuję się w swojej korporacji jak ryba w wodzie. Miałyśmy jednak obie gorycz w głosie. heh

W głowie ciągle mam

Roztkliwiają mnie pewne zachowania mężczyzn. Gdy dotyczą mężczyzn bliskich mi – to kupują mnie na starcie.  Dystyngowany i nieskazitelny poukładał płyty w schowku mojego samochodu. Pół nocy leżał po prostu obok mnie tracąc czas tylko na rozmowie. Plus martwienie się, że mgła a ja mam długą drogę do domu. A jak mnie przytulał to miałam wrażenie, że ziemia się kręci. Teraz pozostaje mi znów tylko wspominać. Tęsknić. Marzyć. Nie wiem kiedy znów go zobaczę. Nie wiem kiedy znów go usłyszę. Rodzaj wykonywanej przez nas pracy powoduje, że wszystko jest airplay. Najważniejsze jednak, że przez 3 wspólne dni w ogóle nie piłam alkoholu. Bałam się choć na chwilę stracić formę. Ja – taka cwana i niezależna tracę głowę, dbam o pozory i staram się …

Moralnie

Dzisiaj w Tesco wybierając makaron kątem oka dostrzegłam dziewczynkę stojącą przy regale. Miała zespół Downa, płakała i wyciągała przed siebie legitymację szkolną. Minęłam ją  zastanawiając się kto dał zgodę na to by mogła żebrać w hipermarkecie. Dziewczynka ruszyła za mną i zaczęła szarpać za rękaw swetra. – Dobrze, dobrze -odpowiedziałam na tę zaczepkę. Jej zasmarkana twarz nie wzbudziła mojej litości. Odeszłam. Chwilę później usłyszałam głos jakiejś kobiety. Zaczepiona przez dziewczynkę zaczęła dopytywać co się stało. Okazało się, że dziecko zgubiło się rodzicom i na swój własny sposób prosiło o pomoc. Legitymacja szkolna informowała jak ma na imię. Kobieta odprowadziła dziewczynkę do nadzoru kas a z głośników poleciał komunikat o zgubie. Bywam zajebiście głupia i ślepa.