I kiedy czasem się zgubisz i przestaniesz mnie lubić

Nie mogę się pogodzić z pewnymi sytuacjami. Gryzą mnie dotkliwie. I wtedy mam ochotę wrzeszczeć ze złości czy bezsilności. Wkręcam się mocno w te chore sytuacje i  po prostu tracę zdrowy rozsądek. Wynika to z tego, że mam ogromne pragnienie sprawowania kontroli. Nie tylko nad swoim życiem.                                                     Poza tym koniec roku z dziwnym zauroczeniem. Wciąż sobie wmawiam, że nad tym panuję. Jednak coś mnie ciągnie w sposób, który odbiera wolną wolę. I jeszcze Metaxa przegrała z Chivasem. Prezent, który podbił moje serce. Tak więc rok upłynął w świetle sukcesów, fizycznych urazów, wystarczająco mocnych konfliktów, kilku fajnych znajomości. Plus zauroczenie kimś starszym ode mnie, pokręconym jak ja i niezwykle intrygującym. Na rok nowy życzę sobie doznań, które pozwolą mi unosić się nad ziemią. Tak naprawdę życzę ich każdemu – kto tylko takich pragnie.

Time

W Wigilię zadzwoniła Monika. Z łkającymi życzeniami. Od pierwszych słów trudno mi było ją zrozumieć. Tak histerycznie płakała. Za straconą pracą, facetem, który pojechał do rodziców i ją zostawił, mamą, z którą się pokłóciła i Pasterką, że za późno. Nie wiedziałam co mam jej mówić, by pocieszyć. Zresztą jestem fatalna w przyjacielskim wsparciu. I tak mnie jakoś jej telefon nastroił mało świątecznie. Zresztą te święta minęły mi w trybie ekspresowym. Czas pędzi szybciej niż zwykle – mam takie wrażenie. Koniec roku trudny, pełen ważnych spraw, pokłonu nad raportami. Nawet całodobowa asystentka nie jest w stanie mi pomóc. Wkurza mnie tylko jej skłonność do dróg na skróty. Nerwowa jestem. Wieczór bez Metaxy staje się nie do zniesienia. Mam ochotę zasnąć i obudzić się w lepszym momencie. Idealnym świecie. Młodszym ciele …

Si

Douglas kusi rabatami. Dlatego kupiłam Si. Naprawdę fajny zapach. Trochę kojarzy mi się z chopardowskim wishem. Przyznaję, że poprawia nastrój. 

Trochę to głupie, że duch Świąt Bożego Narodzenia przemawia teraz z kolorowych reklam, promocji i rabatów …:(

Wieczór

you’ll follow me down

Najpierw przejechałam pieska. Jego skowyt słyszę nawet teraz, po dużej dawce Metaxy, która miała to zagłuszyć. Potem zatrzymała mnie policja. Nawet nie wiem za co w końcu dostałam mandat. W każdym razie chyba się starzeję ponieważ coraz trudniej dostać mi tylko pouczenie. Tym razem pomógł palec w szynie – nie urok osobisty. Do tego zamiast być miłą i ciepłą kandydatką na żonę – byłam wrednie spiesząca się i burcząca.
W 2 słowach: chujowy dzień.