?

Mam zadzwonić? Czy czekać na telefon? Skupić się na gotowaniu pomidorowej? Czy wracać do wspomnień? Wzdychać? Udawać, że nie tęsknię? Zwariować? Szukać pretekstów? Szukać wyjaśnień? Pragnąć? Żałować? Zapomnieć? Dać się ponieść?
Mam chyba rozdwojenie jaźni. Bądź – zakochałam się …

Oto ja

Sopot. Tandoorie. Świece. Przenikające się zapachy. Pyszne mięso. Dober wino. I potworna migrena, która zepsuła rewelacyjnie zapowiadający się wieczór.
Szukanie tabletek. Spacer w porywającym wietrze. Wreszcie spokój w hotelu. Ja przysypiałam, on oglądał ligę mistrzów. Rano razem zjedliśmy śniadanie. Na lotnisku pożegnaliśmy się zbyt tkliwie. Bez słów. Natrętnie wraca do mnie myśl o tym jak bardzo fascynuje mnie jego osobowość. Jest najbardziej intrygującym mężczyzną jakiego znam. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że czegokolwiek bym nie pragnęła – w kontekście przyszłości – zostaje tylko w snach.

Mazda

- Sprzedaj – rozkazał jakiś czas temu eks mąż – Blokuje miejsce w garażu.
- Daj Tomku – zareagowała z raju ciocia Lusia.
Tak więc posłuchałam głosu niebios i dałam. Tomek prawie narąbał w gacie z radości.
Dzisiaj przyjechał z bukietem kwiatów – super miłe, że pamiętał o moich urodzinach. Jednak auta nie poznałam.
- Dziecko – wymsknęło mi się – Coś ty zrobił z tym samochodem?
Wzruszył ramionami.
- Chyba nic – odpowiedział zdziwiony.
Westchnęłam tylko do wspomnienia o wybieraniu koloru lakieru i tapicerki.
Cóż. Zdecydowanie bardziej doceniamy to, cośmy sobie w pocie czoła wypracowali. Inaczej – łatwo przyszło, łatwo poszło. A szkoda.

Złamany palec

Dostaję od losu postoje. Nieco bolesne fizycznie. Jednakże czasowo trafione w punkt. Pozostaje tylko powiedzieć Prezesowi o kolejnym L4. Metaxa wzywa. Udaję, że nie słyszę choć ten zew natury jest dość głośny. Zagłusza go nieco chrapanie Torpedy, śmiechy dobiegające z pokoju dziecka i … sex w wielkim mieście …

Młodziczka

Ma takie zamiłowanie do koszykówki, że zastanawia mnie skąd to się wzięło.
Ojciec pomaga jej rozwijać talent maksymalnie. Licencje, indywidualne treningi w Berlinie – wierny kibic. Wspólna pasja sprawia, że fantastycznie się dogadują. Cel, który ma przed sobą ona jest też jego celem. Motywacja, zaangażowanie, wysiłek, determinacja. Spoglądam na to wszystko siedząc w fotelu z kieliszkiem w ręku.
Dzisiaj jednak zostałam z tego fotela podniesiona. Pojechaliśmy na mecz do Wrocławia. I zobaczyłam świat pełen potu, bólu, uniesień i walki o zwycięstwo. Jednak w innym wymiarze niż ten, w którym na co dzień żyję ja.
W drodze powrotnej przeżywaliśmy wszystkie zagrania, zdobyte kosze, porywające momenty, faule, poszczególne zawodniczki. Po godzinie nasze dziecko usnęło.
- Była wspaniała – powiedziałam szeptem.
- Zawsze jest.

Musisz być

Nie chce mi się. Udawać. Odgrywać. Pozorować. Kombinować. Grać politycznie. O ile łatwiej walnąć prosto w oczy i powiedzieć, że ma się wyjebane na konsekwencje.

Kariera

11 godzin w drodze. Deszcz. Tłok. Oślepiające światła samochodów. Pęd by zdążyć na zebranie zarządu. Kilka chwil na drzemkę. Makijaż ukrywający zmęczenie. Wysiłek intelektualny. Przespany obiad. Powrót. Hotel w połowie drogi. Starzeję się. Potrzebuję więcej snu, odpoczynku, kawy.