Zbójeckie prawo szefa

Ode mnie zależy bardzo dużo. Tak więc trwam w postanowieniu, że wszystko po mnie spłynie i będę bezwzględna. Póki co mam trzy gorzkie maile pełne wyrzutów: „to nie ja – to ona”.  Niech się dzieje co chce. Zasad trzeba się trzymać. Biorąc jednak pod uwagę, że w sobotę zostawiam to wszystko i wyruszam w tygodniową podróż życia – co zastanę po powrocie –  nie wiem. Mam jeszcze kilka dni by poukładać to w najbardziej bezpieczny sposób. A potem śladami Aborygenów przeniosę się w trochę inny wymiar. Zastanawiam się czy zechcę powrócić …

Donna Kichote

Bardzo się znieczuliłam na opinie innych ludzi. Jeszcze całkiem niedawno to cholerne gadanie, wymyślanie, doszukiwanie się tego czego nie ma potrafiło spędzać mi sen z oczu. Obserwuję ostatnie wydarzenia w firmie, serię pomówień jednych wobec drugich, oskarżenia, puszczanie bąków w postaci telefonów do różnych osób z rewelacjami na temat innych itp. Jak bardzo ludzie żyją intrygami, wymyślają, kłamią by tylko kogoś oczernić i na sprzedanych newsach wzbić się na falę towarzyskiego centrum zainteresowania. Pierwszy raz podjęłam decyzję o tym, by zlecić zwolnienie osoby, która oprócz pracy zajmowała się przede wszystkim roznoszeniem plotek. I choć Prezes zdecydowanie bronił stanowiska, że „zawsze będą gadali” byłam w tym temacie nieugięta. Jest to pierwszy mocny sygnał jaki wysyłam pozostałym. Zacznijmy wreszcie bardziej niż innych żyć swoim życiem, nauczmy się również, że wypowiadane przez nas słowa mogą mieć duży wpływ na innych. To, co dla nas jest zajebistą plotką może kogoś doprowadzić na skraj wytrzymałości. Wypowiadam wojnę firmowej podłości.

Zasada

Stara jak świat zasada mówi, żeby w pracy nie opowiadać o swoim życiu osobistym. To nieustanne zainteresowanie i plotkowanie jest dla mnie jak plaga. Kto zdradza „przyjaciółkom” sekrety domowe w korporacji – w mojej ocenie traci instynkt samozachowawczy. Niestety potem, gdy zwierzenie urasta do rangi zajebistego firmowego newsa ma się żal do wszystkich – tylko nie do siebie. Moja rada – załóż bloga jeśli potrzebujesz się czasem uzewnętrznić ;P

Piszę o tym w kontekście afery ciążowej w mojej firmie – nikt miał nie wiedzieć, wiedzą wszyscy, leją się łzy i nie ma winnego. 

Poza tym – na zachodzie bez zmian. Lato.

Luz

 

Czerwiec mnie zaskoczył. Szybkością swojego nadejścia. Lubię ten miesiąc. Poza tym dom – praca – dom. Mąż częściej zostaje w Berlinie. Uzurpuje tylko weekendy. Wciąga nas maksymalnie w aktywność. W niedzielę rano wyruszamy nad morze. Pojeździć na rowerach. Stałe trasy, obiad w tym samym miejscu. Torpeda gania fale. Wieczorem wracamy. W poniedziałek rano nie chce nam się wstawać. Byle do piątku.