So shine bright

Z ostatnich dni … Sukcesy w pracy. Przywykłam. Natomiast męskie skarpetki w praniu są dla mnie nieakceptowalne. Jestem asertywna więc o tym mówię głośno. W odpowiedzi słyszę, że przesadzam.

Ostatnio mam wrażenie, że w domu rozumie mnie tylko Torpeda. Ten mały szkrab jest tak oddanym przyjacielem, że czasem uwierzyć nie mogę. Teraz leży obok mnie na fotelu i udaje, że śpi. Tak naprawdę obserwuje co dzieje się dookoła. Wystarczy, że się poruszę a jego uszy już sterczą gotowe do odebrania każdego sygnału.

Ta sobota mogłaby się wydawać idealna. Dom, ogród, słońce, mama, tata, córka i pies. W tle zapach płynu do prania, który unosi się nad nami wędrując z suszarki wystawionej na tarasie. Na kolację sałatka i wędzony dorsz. Dobre by było wino, ale picie alkoholu stało się dla mnie teraz krępujące.

Alicja, przygasłaś …

Zmiany

Eks mąż zmienił miejsce pracy z NY na Berlin i wprowadził się ponownie do naszego domu. Rozważałam tę opcję miesiąc przed podjęciem decyzji.  Jednak wszystko dla dobra dziecka. Wróciłam dzisiaj z pracy w zupełnie inną rzeczywistość. Żal mi Torpedy, który nie akceptuje kolejnego domownika. Obrażony siedzi w mojej sypialni. Ja mam ochotę wrzeszczeć ze złości. Co mnie powstrzymuje? Śmiech naszej córki. Razem z tatą rozwiązuje zadanie z matmy. Dla tej radości jestem w stanie znieść wszystko. Zajęte miejsce w garażu, dziwne jedzenie w lodówce, TVN 24 całą dobę i takie tam inne …

Nad morzem …

Ostatnie dni rehabilitacji. Dzisiaj godzinę włóczyłam się po plaży bez żadnego wysiłku. Wiatr. Mewy. Szum morza. Jednym słowem: hałas. I dużo słońca. Za to w poniedziałek wracam do pracy.