Ku pamięci

Zapomniałam o 9 urodzinach bloga.
Ponad 800 wpisów. Dobra zabawa. Znajomości na wagę złota. I przede wszystkim kawałek życia.
Nie odpowiada mi nowa wersja wyglądu, pisania itp.
Mimo wszystko nie chcę się rozstawać z tym miejscem. Dobra psychoterapia. Od jakiegoś czasu wspomagana okularami ;)

 

 

Ups

Sama nie wiem co myśleć o prezencie. Okazały jak na tak krótką znajomość. Przyjęłam. I? Nie czuję się zobowiązana do wiecznej wdzięczności lub miłości. Jednak na pewno zakłopotana.

Długoterminowe cele

Odpuszczam swoje zasady. Daję się ponieść emocjom. Potrzebuję wrażeń. Coś mi się wydaje, że zabieganie o kogoś daje większą satysfakcję niż posiadanie go na tacy. Wpakowałam się po uszy. Wraca do moich myśli. I wraca. I fajnie. Dzisiaj …  przypadkiem trafiłam na jego zdjęcie w Pulsie Biznesu. Nie mogę się uwolnić ;) Po prostu życie.

Kultura

Mam wrażenie, że asertywność myli nam się czasem ze zwykłym chamstwem. I jedziemy, aż dupę urywa. Mam na myśli siebie i ludzi, z którymi mój kontakt jest bardzo częsty, choć głównie telefoniczny.
- Cześć, Alicja. Z prezesem rozmawiałem. O twoim projekcie księgi wizyt. Zdziwił się, że jeszcze nie działa.
- Po co ci ten projekt?
- W zasadzie po nic. Ciekawy byłem na jakim jest etapie.
- I musiałeś o to zapytać prezesa.
- Wkurwiasz się?
- Świnia jesteś.
- Możliwe. Bardzo mi smakuje z twojego koryta.
- Wal się.
- I się pozycja koleżance nieco obniżyła.
Rozłączyłam rozmowę. Choć mogłam użyć jeszcze kilku słów. Cóż.

Czekanie

Wróciliśmy z Kołobrzegu. Rzeczywistość jest podła. Trzy razy próbowałam się do niego dodzwonić. Wciąż był na spotkaniu. Oddzwonił do mnie kurtuazyjnie. Akurat prowadził samochód więc tylko przeprosił i obiecał, że zadzwoni wieczorem. Wieczorem jest teraz a ja mam wyłączony telefon. Zdaje się, że trafiłam na kogoś kto pracuje więcej niż ja. Choć, jak mawia moja córka, ja nie pracuję tylko wtedy kiedy śpię. Poza tym nic.

Kiedyś cię znajdę

Nie wiem dlaczego myśląc o nim uśmiecham się. Nie chcę tego rozumieć. Widzę, jak rzuca śnieżkami w okno kołobrzeskiego hotelu. Ja wychodzę na balkon owinięta ręcznikiem. Jest zimno. Mam mokre włosy. Drżę. Pada śnieg. Świat wiruje. A co tam! I tak to właśnie ze mną jest. Wplątuję się w te historie miłosne. Może tym razem nie na chwilę.

Kraków

4 dni. Hotel. Konferencja. Hotel. Konferencja. Kino. Hotel. Konferencja.
Kto by pomyślał, że w takim mieście można tak spędzać czas.
W Gorzowie spadła odrobina śniegu. Sobota wydaje się być jak z bajki. Obiecałam sobie, że nic nie będę dzisiaj robić. Tylko żyć.