Odwaga

Po kilku drinkach odpowiadanie na maile jest łatwiejsze. Słowa układają się tak szybko. Lubię moment lekkiej utraty poczucia rzeczywistości. Tak jest dobrze. Nawet nie przeszkadza mi  szurnięta robota, przez którą tracę własne życie zyskując nothing.
Dzisiaj mój fryzjer opowiadał o bzrobociu, grupowych zwolnieniach, kryzysie … Brzmiał dziwnie w tym swoim amerykańskim anturażu.
- Straciłeś klientki?
- Ja?
I tak to sobie funkcjonujemy we własnych środowiskach naturalnych.

 

Jestem idiotką

Uświadomił mi to kierowca tira, który wyzwał mnie dzisiaj na drodze. Nie wiem dlaczego czasem opuszcza mnie zdrowy rozsądek. Pędzę bez opamiętania. Jak w grze: wyprzedzam, mijam, próbuję się zmieścić – wszystko na czas. Do ilu razy sztuka? Poza tym jestem z każdym dniem dziwniejsza. Myśli mam trudne. Męczę się z sobą. Taki czas. Nie mieszczę się w swoim własnym światopoglądzie. O co chodzi?
Czekamy na walkę Wacha. Szum, gwar, zapach alkoholu.
Uratuj mi życie. Już czas?

link