Socjotechnika

Przed wejściem na zebranie zarządu powiedziałam szeptem, że czuć od niego zapach potu.

- Żartujesz? – ukradkiem podniósł rękę by powąchać swoją pachę.

- Nie – odpowiedziałam śmiertelnie poważnie.

- A miałem zmienić marynarkę. Kuźwa, mam czystą w aucie.

Było już za późno. Pojawił się prezes. Wszyscy weszliśmy do sali konferencyjnej.

Oczywiście zapach potu nie istniał. Jednak sugestia zadziałała. Dyrektor Rynków Międzynarodowych siedział spięty, sporadycznie brał udział w dyskusji i ogólnie wypadł słabo.

To była maleńka zemsta za podpieprzanie.

Poza tym zmęczenie. Psychiczne. Fizyczne. Niech mi ktoś spróbuje wytłumaczyć dlaczego tłukę się w tej robocie???