Discovery

- Boisz się o jakość sprzętu?
- Bardziej o technikę.
- Pójdzie z górki.
- No nie wiem.

Zrobiłam dzisiaj zdjęcie klatki piersiowej. Czas mobilizacji – 8 miesięcy. W robocie jestem na już. W życiu wszystko może poczekać.

- Jak w domu? – pyta prezes.
- Jak w domu? – odpowiadam pytaniem.
- Ja wybrałem pracę.
- Me too.

Stoimy w grupie. Rodzice i dzieci. Na chwilę przed odjazdem na obóz sportowy.
- Nie ma Samanty – uwaga jednej z dziewczynek.
- Jej rodzice nie mają pieniędzy na wyjazd – głośny komentarz drugiej.
Mamy milczą. Po co uporządkować sytuację i dać dziecku do zrozumienia, że na takie tematy nie rozmawia się publicznie.
Tak to potem jest, że niczym dobrym skorupka za młodu nie nasiąka.
Obgadywanie Samanty nadal trwa więc nie wytrzymuję i zwracam uwagę mamie szczególnie zaangażowanej w temat dziewczyny.
- Ojej, takie tam opowiastki – stwierdza na luzie.
Podjeżdża autokar.

Klaudyny mama leżała kilka dni w szpitalu. Odwiedzałam ją codziennie. Średnio chętnie. Jednak z poczucia winy i odpowiedzialności.

Namawiała mnie na ucieczkę do Biedronki "po piwko i coś na ząb" lub doniesienie "paliwka". 
Oto ja za kilka lat? 
Moja skłonność do wyciszania krzyku życia alkoholem bywa częsta. 
Tłumaczę sobie, że nie za częsta. Jednak.
Poza tym killing me softly, jeśli wiesz co chcę powiedzieć.