Ela jest moją prawą ręką w pracy. Nawet nie wiem od kiedy tak dobrze wpasowała się w mój ciężki charakter.
Nigdy nie obraża się za moje ataki złości, ostre słowa. Wczoraj siedząc kolejną godzinę nad stosem aplikacji zobaczyłam jasną fryzurę Eli w drzwiach.
- Czego? – zapytałam wściekle odrywając się od roboty.
- Miodu – usłyszałam w spokojnej odpowiedzi.
Rozluźniła tym wzystkie moje mięśnie. Nigdy o niej nie piszę bo przecież jest taka za spokojna, bezbarwna … a wcale nie jest. Zaczynam się starzeć – Ela jest kolejną osobą na liście tych, których szczerze lubię. Lista krótka. Jednak jest.

Olka pali papierosa. Ja nie palę. Obie gapimy się na Jacka. Ma 20 lat. Wygląda doskonale.
- Wyobrażam sobie jak to robimy za tym murkiem – Olka wskazuje wzrokiem wysokie ogrodzenie tuż przy magazynie, w którym Jacek dorabia sobie przed rozpoczęciem pierwszego roku ochrony środowiska.
Wzdycham. Jesteśmy od niego starsze o 16 lat. Mimo wszystko fajnie jest popatrzeć na idealnie zbudowanego młodego faceta.
- Odzywa się? – pytam.
- Mądrze – Olka z potwierdzeniem kiwa głową.
Chwilę później Jacek łapie nasze spojrzenia i odpowiada na nie szelmowskim uśmiechem.

Między nami – straszymi paniami …

Odbywam serię mini wypadków w nieznaczny ale dość bolesny sposób uszkadzając sobie części ciała. Tłuszcz z patelni, który rozlał się na mojej dłoni skutecznie szpeci. Upadek w wannie spowodował uderzenie nogą w dość ostry rant baterii i dwa szwy na dużym palcu stopy. Potknięcie na schodach – wybity kciuk. Ilości siniaków i otarć na nogach z powodu ostrej jazdy na rowerze juz nie liczę. Drobnych uderzeń głową o szafkę, łokciem o parapet itp też się kilka przytrafiło. To niby normalne – jednak częstotliwość i ilość jest podejrzana.

Ostatnio mam czas spokoju psychicznego. Nic mnie szczególnie nie denerwuje. Brak zawodowych porażek. Konflikty przechodzę łagodnie. Wizja celu doskonała. Więc?

Są blogi, które czytuję regularnie. Wracam i wracam. I lubię. Czasem mnie zaskakują. Czasem irytują. Czasem po prostu przyzwyczaiłam się do bohaterów po drugiej stronie ekranu. Czasem to co przeczytam jest w mojej ocenie bardzo mądre.
Nie lubię natomiast tych, które zamknięte hasłami odbierają możliwość zaspokojenia ciekawości.
Ewa - odbierz to jako apel :)

Kończą się wakacje.
Komplet książek do 3 klasy. Nowy plecak – nie jest różowy.
Mamy nadmorskie plany na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego.
Bycie we dwie ma dla mnie wartość, której nie jestem w stanie wyrazić.

Przylecieli w sobotę.
Wydaje mi się, że moja dziewczynka urosła z 10 cm. Jest taka smukła, opalona, zachwycająca. Nie mogłam się jej naprzytulać.
Dzisiaj nie idę do pracy, by nacieszyć się jej obecnością.

Co robimy z nogami … w Poznaniu.

 

Poza spotkaniem w bardzo patetycznym miejscu były zakupy w Starym Browarze. Lubię się tam zaszyć, zgubić, zdobyć. W końcu jestem z miasta powiatowego.

Rozmawialiśmy przez telefon godzinę i czterdzieści dziewięć minut. Cały czas płynęły słowa. Cierpła ręka. Były emocje. No i się nagadałam. Wystarczy mi na jakiś czas.
Czasem mówię nim pomyślę. Potem zastanawiam się czy wypadało, należało, jak to wyszło. I już nie jestem taka pewna siebie.
Naprawdę zależy mi na tym by dobrze o mnie myślał. Nie dlatego, że chcę z nim być. Dlatego, że go szanuję. Tylko tyle.

Dzisiaj u Fryzjera. Ja, on, nowa fryzura i dwie panie w ciąży. Jedna fantastycznie świadoma. Druga przerażająco nie. Na pytanie, w którym są tygodniu jedna odpowiedziała, że w 22, druga nie wiedziała jak to policzyć (?).

Poza tym myślenie, tęsknota i marzenia odbierają mi poczucie rzeczywistości. Gapienie się na wyświetlacz telefonu chyba pogorszy stan mojej jaskry. Kiedy telefon zadzwoni albo nie odbiorę albo będę udawała, że na niego nie czekałam. Strasznie jestem pokręcona. I wydaje mi się, że bardziej będzie do mnie pasował totalny wariat niż którykolwiek z tych poważnych … Kim ja chcę zostać gdy dorosnę?

Torpeda wrócił z włóczęgi po lesie i z nim kontakt również jest utrudniony.

- Nawet sobie nie wyobrażasz jaka jestem samotna - mówię to raczej do siebie.
- Wyobrażam sobie – słyszę w słuchawce.
- Spodziewałeś się tego – stwierdzam ze złością.
- Nie spodziewałem się po tym wszystkim niczego dobrego.

Przewrotny zamysł buntu.