Składanie reklamacji w Kazarze nie jest sprawą prostą, choć wiem, że firma mocno stawia na standard obsługi klienta. Pomimo tego, że jestem strasznie trudnym klientem co wynika z nieznośnych cech charakteru – tym razem przyjmuję wszystkie argumenty ze spokojem i na protokole reklamacyjnym odręcznie notuję, że nie chcę naprawy tylko zwrotu pieniędzy. Potem wychodzę. W głowie "Jeden jest tylko Pan" z niedzielnej mszy. Parafialna schola jest niesamowita.
W centrum handlowym prawie pusto. Znudzeni sprzedawcy podpierają ściany swoich ekskluzywnych salonów i pewnie myślą o wszystkim – tylko nie o handlowaniu. Chociaż … nie mogę przecież wiedzieć o czym myślą. Ja natomiast myślę, że super fajnie mieć interesującą pracę. Nawet jeśli towarzyszy jej stres. Od wczoraj na urlopie. Świąteczno – wypoczynkowym. Za szklanymi ścianami budynku deszcz. W podziemnym parkingu zimno. W gablocie z nowościami Legion. Cofam się do kina.

Czasem. Nie lubię tego słowa. Podobnie jak niezpowiedzianych odwiedzin. Grzebania. Natrząsania. Kręcenia. Kłamania. Manipulowania. Udawania. W realu.
Natomiast po drugiej stronie lustra … możesz więcej, nawet jeśli nie masz na imię Alicja.

W Krakowie dwa dni spędzone głównie w hotelu i Bonarce. Żadnych zabytków, sentymentalnych spacerów. Tylko b2b. Plus oczywiście rozmowa, na którą zostałam zaproszona po wysłaniu aplikacji do pewnej sieci poszukującej dyrektora personalnego. Znając prawie wszystkie chwyty rekrutacyjne postanowiłam podejść do sprawy bezstresowo. Jednak była to dla mnie spora lekcja. Rekrutująca para okazała się średnio przygotowana do rozmowy. Od razu wyłożyli się na wszystkich sekretach, łącznie z zarobkami i problemami firmy. Utwierdziłam się w przekonaniu, że w procesie rekrutacji dobrze zatrudnić profesjonalistów. Musi być to wszystko poukładane. Inaczej kandydat, czyli ja, nie zechce podjąć wyzwania i przyjąć oferty. Nie odpuszczę jednak tematu. Ilekroć ktoś mnie zaprosi na kolejną rozmowę – pójdę. I zawsze czegoś się nauczę ;)

Zadania kwartalne, taski, targety. Mój super kandydat nie podołał. Złożył wypowiedzenie. Uważam to za swoją rekrutacyjną porażkę, choć wytrzymał dziesięć miesięcy. Szkoda. I nie chce mi się myśleć o tym w kategoriach "tak bywa", "życie toczy się dalej" itp. Szkoda.  Zastanawiam się jednak nad tym, że ludziom tak łatwo przychodzi zmiana miejca pracy. Sama zaczęłam o tym myśleć. Tylko po co …