Czasem wystarczy sekunda, by nad niezwykłą fascynacją postawić całkiem zwykłą kropkę.
Jestem w centrali. Po dość stresujacej rozmowie z nowym prezesem, zwanym okrutnie Żaburem. Połaczenie żaby i jaszczura. Mniejsza o wygląd. Charakter ma. Konkretny facet. Akcja – reakcja. Dokładnie tak jak lubię. Zadanie – wykonanie – rozliczenie.
Jednak nie o tym.
Mój, kurwa pożal się Boże, książe z bajki … o którym śnię na jawie i we śnie pochyla się łapczywie nad panią, której ani funkcji ani imienia nie znam i podrywa.
Jestem frajerką. Ślepą i głuchą … albo tak spragnioną, że sama siebie mogłabym w związku z tym pragnieniem usprawiedliwić.
Powiem tak: możesz być super fajną panią dyrektor w super fajnej sukience i super fajnym aucie – a i tak jakiś (cenzura) wyśle cię w kosmos.
Oczywiście złapał grom mojego spojrzenia i porzucił zaloty gnając w moim kierunku. Zgłupiałam chyba,  żeby taki pacan mógł stać się obiektem moich westchnień. Pomyłka.
- Spadaj – wymknęlo mi się. Potem słyszałam tylko stukot moich obcasów i złamanego serca. Czy to coś złego, że chciałabym mieć mężczyznę dla siebie. Łącznie ze spojrzeniami, westchnieniami itp. Ta historia jest dla mnie zamknięta. Most spalony, mur postawiony. Nie ruszy tego żaden sms ani kolejny telefon.

A czas
płynie jakby nigdy nic
nieskończony kręci film
o takich jak my…
 
Przypałętała się do mnie ta piosenka. I nie odpuszcza. Poza nią czepia się mnie jeszcze kilka innych spraw. Póki co traktuję to wszystko z rezerwą. Czasem mam wrażenie, że żyję w dwóch rzeczywistościach. Jedna wymaga ode mnie rozwagi. Druga pozwala na wszystko. W pracy zmiany. Nowy prezes nie dotyka mojego działu. Jednak to pewnie kwestia czasu. Muszę napisać wyjaśnienie dlaczego w ciągu roku dwa razy zmieniałam firmowy samochód. Hm, dlaczego? Durne, durne, durne pytanie. Kto by na moim miejscu nie zmienił gdyby miał taką możliwość. Oczywiście nie napiszę tego wyjaśnienia. Są rzeczy, których nigdy nie robiłam i nie zrobię. Nawet za cenę utraty posady. W emocjonalnej sferze mogę puszczać wodze fantazji, potęgować absurdy i mieszać. Zawodowo – tylko real.
I chyba stąd lekki stres związany z pracą. Stres, który od dawna mi nie towarzyszył. Mocna pozycja daje spokój. Pozycja niewiadoma daje niepokój. W środę otwarte zebranie zarządu. Stanę z nowym prezesem twarzą w twarz. Trochę mi to niepotrzebne.

O mojej fascynacji jeszcze. Nie mogę się oprzeć. Nadal czuję to samo. Wciąż smakuje.