Handlowy zatraciłł się w Bad Romance GaGi. Częstotliwość odtwarzania tego utworu nie była tak straszna jak wokal handlowego.
- Kocham tę babę – oznajmił.
- Dyrektorzy już tak mają – usprawiedliwiła go przedelikatna asystentka.
Firmowy chaos. Gdzieś tam nawet fajny.

Minęliśmy się dzisiaj na korytarzu. Nawet zamieniliśmy kilka słów. Uwielbiam przelotny zapłon. Czekam na te spotkania, a potem odpuszczam. Nic dobrego z tego nie będzie. I znów się kręcę. Wkurza mnie brak konsekwencji ;)

2003-11-26 08:52:30

26 listopada, za oknami wiosna…może dlatego, że wszystko tak się miesza w naturze to w mojej głowie też nie jest najlepiej…Od jakiegoś czasu mam pasję – to net. Popadłam w jego sidła. Otwieram oczy…piję kawę i już jestem przed monitorem. I tak prawie do świtu…

Tak się blog zaczął. 
Sidła wydają się teraz zupełnie inne. Pasja się zmieniła. Nadal piję kawę – rzadko przy monitorze. Ciepły listopad.
Sześć lat nie minęlo wcale szybko.

Teraz jestem na etapie odgrywania skośnie napisanej roli. Udaję, że nie tęsknię, nie myślę, nie potrzebuję. Kiedy się zawodowo spotykamy on jest uprzejmy. I tyle. Oczywiście, że w życiu zdarzają się nieskomplikowane związki. Będące sumą pozytywnych uczuć. Mnie jednak pasjonuje zawirowanie, niedopowiedzenie i przeżywanie trudności związanych z tym wszystkim. W standardzie powinno się to odbyć: aktywna rozwódka, wykształcony przystojniak i prosta droga do romansowego sukcesu.
Mimo wszystko myślę o nim myjąc zęby. Wkładając pranie do pralki. Pędząc gdzieś tam w ważnej sprawie. To myślenie wypełnia pustkę. Teatr.

Czarodziejki.com … Czytam codziennie przy obiedzie. Kilka stron. Dzięki temu nie widzę spojrzeń innych gości. Nie widzę też świata za szybą. Czekam na rachunek. W głowie myśli o tym wszystkim. Przenikające się płaszczyzny. Czasem te obrazy wracają. W momencie, w którym nie powinny.  Pisałam juz kiedyś, że chciałabym się pozbyć wyobraźni.