Trochę ścigając się z tirami na przeciwnym pasie ruchu. Trochę lejąc sobie wodę z butelki na kolana podczas nagłego hamowania. I trochę siedząc na gumie-bumerangu, którą wyrzuciłam przez otwartą szybę. Wymyśliłam sobie, że nadszedł idealny czas na basen w ogrodzie. Nie jakiś tam plastikowy. Ale z kaflami, zadaszeniem. Potrzebuję miejsca do niemyślenia. Od dawna wiem, że nic tak dobrze na mnie nie działa jak fizyczny wysiłek. Budowa basenu jest też trochę odpowiedzią na roszczeniową postawę cioci Lusi. Próbuje wymusić na mnie oddanie części spadku po babci.
- Aleńko, ty tych pieniędzy nie potrzebujesz. I mieszkania nie potrzebujesz. Daj je Tomku.
Gdyby to wszystko tak prosto funkcjonowało. Otóż pieniądze potrzebne mi są na budowę basenu. I to jest z mojej strony podłe, wiem. Mieszkanie natomiast jest dla mnie święte. W kuchni lekarstwa, zamrożone ryby, zielona herbata. W łazience napoczęty szampon i migdałowy krem do rąk. Pościel do dzisiaj pachnie babcią. Ilekroć wchodzę do jej pokoju widzę jak leży. Jej siwiutka głowa na pistacjowej poduszce. Niebieskie oczy otwarte. Ucieszone na mój widok. I wyciągnięte drobne dłonie. Siadam na skraju łózka. Przytulam do niej. I znów czuję jak bardzo jesteśmy sobie potrzebne. Jest dla mnie wszystkim. Babcią, mamą, przyjaciółką.
Po jej śmierci wyrzuciłam z mieszkania wszystkie kwiaty. Z wściekłości. Żalu. Bezsilności. Drażniły mnie ich kolorowe pąki i płatki. 
Teraz chodzę od okna do okna. I proszę,żeby choć przez chwilę znów się obok mnie pojawiła. Jednak nie. Nie przychodzi do mnie ani we śnie. Ani na jawie. Opuściła mnie na zawsze.

W pracy emocje. W domu emocje. Piach zgrzyta w zębach. Po wszystko trzeba stawać na palcach. Wysilać się. Spinać.
Na cmentarzu spokój. Zielono, ciepło, jeszcze z płaczem bo tęsknię przeogromnie. Jednak na każde zadane sobie pytanie właśnie w tym miejscu potrafię spokojniej znaleźć odpowiedź lub pogodzić się z jej chwilowym brakiem.
Właściwie mogłabym juz teraz zamknąć wszystkie swoje sprawy związane z pracą. Zostawić ją po prostu. Może nawet polecieć do NY. Zmienić bieg spraw dotyczących rozpadającej się rodziny. Tylko coś się tak pozmieniało w mojej głowie. Przestawiło. Nie wiem co będzie. Oprócz tego, że będzie dobrze.