Firma ubezpieczeniowa poszła z nami na ugodę. Nie będzie sprawy w sądzie. Uznali nasze roszczenia. Zresztą zgodnie z warunkami polisy. I to jest malutki sukces.
W sprawie zatrzymania sprawców nadal cisza. Wiem jednak, że jest w toku.
Jeszcze nie zapomniałam. Choć mniej się boję. Mieszkam przecież w twierdzy.
Poza tym ferie zimowe. Po telefonie męża, który znalazł wolny czas na wspólny wyjazd moja córka spoglądając dziękczynnie na święty obrazek z radością powiedziała:
- Jezus mnie wysłuchał.

 Mam dość samotności. Przyjaźni z mężczyznami. Miłości do pisania kolejnych planów szkoleń.
Aneta mogłaby zostać moja przyjaciółką.