Mam w tym roku drogowego pecha. Tym razem prędkość była odpowiednia. Ucierpiał tylko samochód.  Na szczęście asistans to super wynalazek firm ubezpieczeniowych. Nie zmienia jednak faktu, że na kilka dni jestem uziemiona.

W poniedziałek Poznań. Spotkanie regionu. Zauważam, że niektórym popieprzyło sie w głowach całkiem dosłownie. Święte krowy parchają i sapią. Myślą, że są nie do ruszenia. Niby cos tam robia dla firmy oprócz marudzenia.
- Jesli coś sie prezesowi nie podoba, to mogę się zwolnić – słyszę coraz częściej.
- A zwalniaj się – odpowiadam ze złością.
Media wprowadzają chore wyobrażenie, że w Polsce nie ma rąk do pracy. Pracownik może wejść pracodawcy na łeb, a ten pokornie będzie mu co miesiąc przelewał pensje na konto. Na szkoleniach mówię wszystkim naszym kierownikom, że nie ma trzymania nikogo na siłę. Po to tworzymy bazy rekrutacyjne, by płynnie uzupełniać wakaty. Jak się nie podoba – to spadać. Skoro tyle jest pracy, a tak mało kandydatów, by ją podjąć – tym łatwiejsza droga. Podusnęłam prezesowi do podpisania plan szkoleń związanych z tym tematem po tym, co zobaczyłam w Zielonej Górze. Kierowniczka zwróciła uwagę, że pani sprzedająca kredyty ma brudne biurko i warto by było zetrzec z niego kurz.
- Nie najęłam się tutaj jako sprzataczka – odburknęła pani.
Wtrąciłam się tłumacząc, że na polecenie przełożonego może nie tylko sprzątac biurko, ale również toaletę.
- Bo się zwolnię – zagroziła.
Podałam jej czystą kartke papieru, by napisała wypowiedzenie. Kierowniczka probowała ją obronić. Nie wiem po co. Ona pewnie też nie. Dlatego czas na zmiany.

Zaczynam piąty rok pracy w tej samej firmie. I choć byłam ze sto razy mamiona przez innych pracodawców – nie miałam nigdy czasu, by na poważnie zastanowić się nad ich ofertami. Rozumiem ludzi, którzy szukają, zmieniają, przechodzą z branży do branży, szybko popadają w konflikty i uciekają. Sama miałam juz różne sytuacje i momenty zawachania. Jednak moje podwórko, czyli dział rekrutacji i szkoleń jest na tyle szerokie, by pomieściło wszystkie emocje.   I na tyle ciekawe, by mnie skutecznie zatrzymać.
Nie wiem co będzie dalej. Czy się utrzymam, rozwinę, zniechęcę … zachęcę. Wszystko przede mną.

W sobotę zaprosiłam kilka osób. Niestety  – na pijaństwo. Było dużo wina i super kino – Zaczarowana. Oglądalismy ten film przez całą noc. Żadnych zniszczeń, potłuczonego szkła, plam na ścianach. Za to zmywarka pełna kieliszków. Jak tak sobie czasem spojrzę na lajt mojego zycia to już sama nie wiem czy się cieszyć, czy szukać wyższych wartości.  

Sama w domu. Od tygodnia. I jeszcze tydzień przede mną. Nie lubię. Dni jakoś tam mijają. Wiadomo – praca. Wieczory natomiast to pożywka dla mojej wyobraźni. Kiedy pozamykam wszystkie okna, zamki, zgaszę światło i wejdę na górę do sypialni mam wrażenie, że nie jestem sama. Kładę się, zamykam oczy i oprócz zdrowasiek liczę w nieskończoność. Najczęściej przesypiam całą noc. Tej nocy jednak obudziłam się i koniecznie musiałam zejść do toalety. Wstając od razu przypomniałam sobie o mordercy, który wydłubywał ofiarom oczy w ogladanym dawno temu horrorze. Właczyłam szybko światło, które oświetla schody. Nic. Tylko niesamowicie spokojna cisza nocna. Idiotka, pomyslałam o sobie i zeszłam na dół. Podczas mycia rąk popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Dorosła, odpowiedzialna, normalna. I tego się trzymam ;)

W wypożyczalni filmów było dużo klientów. Wśród nich trzy bardzo tlenione blondynki z dwójką dzieci. W wąskiej alejce przy samym wejściu ustwiły rower, który blokował przejście dla kolejnych osób. Pani z obsługi podeszła do jednej z nich i poprosiła o przestawienie roweru. Ta popchnęła rower w głąb wypożyczalni i krzyknęła do reszty swojej ekipy:
- Chodźcie, niczego tu nie wypożyczymy! Stoi taka szmata za pięćset złotych i rowerek jej przeszkadza.
Pani z obsługi poczerwieniała, może ze wstydu, może ze złości. I wypaliła:
- Szmatę, która stoi za pięćset złotych poszukaj sobie w lustrze.
Normalne relacje międzyludzkie :( 

Zabrakło mi czasu żeby dzisiaj  napisać.  Praca, potem coś tam, Oficer, czas spać.

Po pracy kanapa w roli głównej. Na godzinkę. Trzy klucze do podróżowania. Dtv, tv,dvd. Przyjemne tracenie czasu. Oczywiście po pięciu minutach oglądania przysypiam. Zawsze mam w tym czasie krótki, dynamiczny sen. Uwielbiam kiedy nic nie muszę.