Handlowy opowiada o swoim nowym apartamencie. Nic szczególnego. Jedno zdanie tylko o paleniu papierosów. Podobno nie może się oprzeć i robi to w łazience. Na to odzywa się dziewczyna z marketingu:
- Od palenia w łazience śmierdzą ręczniki.
I rozpętuje się piekło.  Handlowy oskarża ją o publiczne stwierdzenie, że w jego apartamencie śmierdzi.
Manipulator jeden.
Poza tym wiosna. Wczoraj już bez płaszcza. Miasto pełne zielonych, turkusowych, żółtych i różowych bluzek. Może nie mój styl. Jednak wesoło.

Wieloletnie pertraktacje z mężem przyniosły nieoczekiwanie pozytywny skutek. Zgodził się na sprzedaz swojego kawalerskiego mieszkania. Męczyło mnie, że utrzymujemy sześćdziesiat metrów kurzu. Mąż nie chciał nigdy wynajmować tego mieszkania tlumacząc, że jest zbyt osobiste i nie ma w nim miejsca dla obcych. 
Przez wiele dni pakował, segregował, przewoził swoje rzeczy. W końcu dał mi klucze i wolną rękę. W mieszkaniu zostały wszystkie meble, sprzęty i dodatki. Wystawiłam ofertę w internecie. I czekałam. Telefon zaczął dzwonić tego samego dnia. Start. Wycieczki krajoznawcze. Marudy. Szperacze. Nudziarze. Sępy zainetresowane mega zbijaniem ceny. Jakiemuś panu powiedziałam nawet przez zęby, że ja to mieszkanie sprzedaję a nie oddaję.
Z braku czasu i cierpliwości przekazałam sprawę sprzedazy mieszkania do biura nieruchomości. Ich prowizja zwaliła mnie z nóg. Jednak cóż – wolę zapłacić niż szarpać sobie nerwy. Zaznaczyłam również, że nie mają prawa zejść z ustalonej ceny. Tłumaczyli mi, że lepiej podnieść cenę mieszkania na ewentualny upust. Ludzie uwielbiają podobno gdy uda im się wynegocjować kilka tysięcy.
- Strategię pozostawiam wam – odpowiedziałam.
Zobaczymy.

Handlowy kłóci się ze mną o wszystko. Jesteśmy sobą bardzo zmęczeni. Czasem myślę, że mogłabym go zabić. Ostatnio po zebraniu powiedział:
- Rozumiem, że jak ci przyznam rację to będzie ok. Tobie nie chodzi o nic więcej to tylko o zasadę, że stanie na twoim.
- No i? – pytam ponieważ to chyba naturalne, że się bronię.
- Robisz wszystko dla swojej wygody.
- Dla czyjej mam robić? Twojej?
Nie wiem kiedy aż tak się między nami zepsuło. Może dlatego, że ja naprawdę zawsze mówię to co myślę. I nienawidzę akcji, która dzieje się za plecami. Ciężko wspólpracować z kimś do kogo nie ma się zaufania. Dlaczego mam o tym nie powiedzieć? Udawać?
Największy problem jest jednak w tym, że wygenerowany konflikt nie jest mi obojętny. I gdybym sobie to odpuściła jak sto innych spraw temat by się skończył. Dlaczego w tym przypadku nie potrafię?
Mario zapytał czy na tym etapie jestem w stanie pogodzić się z handlowym. Niestety nie. Nie wykrzesam się siebie odrobiny pozytywnej emocji.
W pracy unikam z nim kontaktów. Nie odbieram telefonów. Nie odpowiadam na mega ważne służbowe maile. I to dolewa oliwy do ognia. Ognia, który w końcu poparzy.