To był nudny i jednocześnie dobry rok. Tradycyjnie podsumowując - nie zatrzymam się na ani jednym momencie. 
Natomiast doskonałości 2007 przyznaję Dermice i szóstemu biegowi.
Poza tym jak zwykle w nadchodzącym roku życzę wszystkim, którzy chcą – by mieli możliwość godnego, wygodnego i ciekawego życia.

….

W ramach ambitnego realizowania planu rodzinnego zwiedzania europejskich stolic – Moskwa. Wczoraj polecieli. I choć są już na miejscu jakoś nie mogę sobie poukładać akurat tej wycieczki w głowie. Siedzę w domu, dojadam makowiec i gapię się w ekran komputera. Pracy mam dużo. Za dużo. Już zapomniałam, że przed chwilą były święta.

W czasach psychopatów, sadystów i seryjnych morderców dziwię się wspólnocie z naszej klasy, że tak się wystawia. Jedna wielka baza danych pełna konkretnej treści. Istanieje niepohamowany trend obnazania się. Już nie ma granicy prawdy i wirtualnej prawdy.
 

Aktualizacja życiowych danych. Spotkałam Daniela. Na chwilę. Kurtuazyjnie zamienił ze mną kilka słówek. Żadnych tam czułych. Zapomniał o latach upajającej miłości, które wspólnie przeżywaliśmy. Ironizuje trochę. Jednak próżna jestem. Chciałabym niewiadomo czego. Właściwie czego??? Stałam z operacyjnym w poznańskim centrum handlowym. Kupiliśmy jakieś bzdury w media i jak głupki się cieszyliśmy, że tanio i bez kolejki. Daniel wyrósł przede mną nagle. Zawsze był tak delikatny, erotyczny i sentymentalny. Tym razem jednak poszło na sucho. Na zasadzie "jak mnie nie chcesz – to spadaj". Właściwie tak jest lepiej. Jednak myśl moją zaprzątnęło. Widocznie emocjonalnie jestem znudzona i na siłę szukam huśtawek. Jazda wynikająca z nudy. Co mnie spotyka??? Ostatnio powiedziałam do handlowego, że nie mam marzeń. Bo o czym mogę marzyć – przecież mam wszystko. A ten zboczeniec przyznał, że ma podobnie. Nie mam z kim pogadać na poważne tematy …

Babcia po śmierci sąsiada wkręciła sobie, że on do niej przychodzi ponieważ nie chce by była sama. Akurat na jego towarzystwie babci nie zależało więc zostałam na jedną noc by łatwiej to wszystko zniosła. Sąsiad nie przyszedł, babcia spała jak kamień a ja wierciłam się do trzeciej. Rano obudziła mnie chłodna dłoń babci, która zbierała mi włosy ze skroni. Babcia zrobiła zieloną herbatkę, kanapki z polędwicą i sałatą. Wszystko stało na kuchennym stole i na mnie czekało. Jak sto lat temu. Znów uświadomiłam sobie, że istnieje miłość bezgraniczna. W życiu można tak mocno kochać….
Zjadłam śniadanie, pogadałyśmy trochę o pierdołach a potem stwierdziłam, że sąsiad zdecydowanie nie przyjdzie. Miał w końcu sześćdziesiąt lat więc babcia ze swoim stuletnim stażem raczej nie znajdowała się w swerze jego zainteresowań. Babcia się roześmiała, ale po chwili trochę smutno powiedziała, że myślała raczej o dotrzymywaniu towarzystwa a nie wielkim podrywie.
Wiem, że czuje się samotna. I choć codziennie do niej dzwonię, często odwiedzam – wieczorami siedzi sama. Telewizji nie rozumie, książek już czytać nie może. Zostaje różaniec i myśli. A myśli potrafią płatać figle.