Profilaktycznie. Moje ulubione hobby. Tym razem poszłam do stomatologa. Na przegląd. I miła pani znalazła jakiś ubytek. Rozwierciła. Zatruła. Na drugiej wizycie stwierdziła, że jednak trzeba leczyć kanałowo. No dobra, rozumiem. Pięćdziesiąt minut skrobała, przypalała, wkręcała. Nie bolało. Dopóki nie wróciłam do domu. Boli jak jasna cholera. Spuchło. Szlag by trafił.
Zanim nasz rodzinny dentysta nie wyjechał daleko za chlebem wszystkie wizyty były łatwe, lekkie i przyjemne.

Wieczór panieński Klaudyny utrzymany był w bardzo specyficznym klimacie. Przefajna libacja, po której musiałam sobie wziąć wolne by odespać i wytrzeźwieć.

Siedemnastego imieniny Anety. Dziewiętnastego dziewięćdziesiąte dziewiąte urodziny babci. Dzisiaj wieczór panieński Klaudyny.
Kalendarz pełen imprez.
W miedzyczasie jedno szkolenie. System 2+2+4 dla kierowników przedsiębiorstw handlowych. Przed wejściem do sali jeden z uczestników na widok dokształcających się pań pozwolił sobie na uwagi typu:
- Patrz, same blondynki.
Oczywiście podczas szkolenia nie dałam mu spokoju. Był moim manekinem pokazowym. No cóż, ja też jestem blondynką. Po drugiej stronie barykady.
W każdym razie po długim szkoleniu chciałam jak zwykle krótko wracać do domu. I kolejny raz padłam ofiarą radaru.
- Niedługo zabraknie dla pani punktów karnych – poinformował mnie policjant.
Mam jakiś fizyczny defekt. Zbyt ciężką nogę. I techniczny super wynalazek – szósty bieg. Okropne połączenie. Jednak tym razem się wywinęłam. Policjanci dostali pilne wezwanie i nie dopelniliśmy formalności mandatowych.
Niestety nie mogę sobie obiecać, że już nie będę ponieważ wiem, że będę.

zabawa

You are The Wheel of Fortune

Good fortune and happiness but sometimes a species of
intoxication with success

The Wheel of Fortune is all about big things, luck, change, fortune. Almost always good fortune. You are lucky in all things that you do and happy with the things that come to you. Be careful that success does not go to your head however. Sometimes luck can change.

What Tarot Card are You?
Take the Test to Find Out.

Jaka ja jestem szczęśliwa gdy po powrocie do domu mogę bezkarnie walnąć się na kanapę, beztrosko przełączać strony ulubionych książek.
I słuchać.

Jakaś tam praca, jakiś tam sen, coś tam do zrobienia. Czuję się samotna. Nie lubię ciszy w domu. Zimnej kuchni. I tego, że welonki się do mnie nie odzywają.
Za to w telefonie mam skrawki wakacyjnej plaży, podmorskie widoki i smsy pełne wrażeń. Troche mi żal, że tym razem nie mogłam z nimi polecieć. No dobra, bardzo mi żal. Chciałam wspólnych wakacji ale się nie udało. Dlatego teraz tęsknię. Byle do niedzieli. W niedzielę wracają.

Ciszę w domu przerywają welonki, które przekopują żwirek w akwarium.
Rodzina wyjechała na wakacje. I jakoś tak już za nimi tęsknię. Choć to dopiero trzy dni. Jednak tyle jeszcze przede mną.
Mam za dużo wolnego czasu.