Sajgonki, Zielona Góra i drzemka w płaszczu. Poniedziałek zdmuchnęłam. Minął za szybko. Nie zdążyłam z tym. Z tamtym mi się udało.
Dzisiaj mam dzień wolny na okoliczność pieczenia tortu. Urodzinowego. Dla mojego męża, który pewnie spodziewa się ode mnie wszystkiego – tylko nie tego.
W zeszłym roku odgrażałam się, że kupię dla niego chomika. Byłby to jednak najbardziej samotny chomik na świecie. Lepiej nie.
Zresztą łatwiej mi będzie wysłać do Kopenhagi tort niż chomika.

Napisałam to wszystko w mailu a potem zaczęłam czytać i pozbywać się kolejnych słów. Zdań. Zostało kilka myśli. Tego nie było sensu wysyłać.
Problem z ludźmi, którzy mnie otaczają polega na tym, że oni mogą być nieszczęśliwi a ja nie. Wyrobiłam sobie taką całkiem nieprawdziwą opinię cyborga. I to takiego, który o sercu nie ma pojęcia.
Wszyscy przecież powinni wiedzieć, że tak się nie da gdy w żyłach płynie krew. Coś jednak w ciele i umyśle jest od napędzania. Emocji. Mnie też wiele rzeczy boli, na wiele czekam, do czegoś tęsknię i mam pragnienia.
Mój mąż twierdzi, że to raczej zbiór oczekiwań. Tak jest najłatwiej. Dla niego. Ciekawa jestem co by się stało z nami gdyby nagle zobaczył to czego nigdy nie widzi. Smutek, łzy, łyżkę z kolejną porcją lodów sernikowych.
Czy przypadkiem nie jest tak, że w męskim świecie taka słabość kobiety prowadzi do dezorganizacji?
I to może nie ja jestem cyborgiem – tylko jego wizualizacją. Natomiast cyborgiem jest ten, który liczy na moją metalową duszę. A ja kurwa jestem zajebiście prawdziwa. I tego nie da się zmienić. Ani ukryć. No chyba … żeby mnie zabić.

Po trzech latach pracy w jednej firmie zyskałam znakomitą przyjaciółkę. Wykształciła się we mnie i utrwaliła doskonała obojętność.

….

Miewam różne problemy. Z róznych stron dostarczane. Jeden szczególnie trudny do rozwiązania. Sąsiad aktywista. Zawsze coś. Dla niego najwazniejszego. Dla mnie bez znaczenia. Czasem mam wrażenie, że specjalnie czeka na mnie pod klatką. I dręczy. A to zebrania wspólnoty, na które nie chodzę … a to olej, który niby wycieka spod mojego samochodu … jeszcze to i tamto. Sprzedałam mu wreszcie firmowy patent. Rewelacyjny, działający na wszystkich atakujących tak samo.
- Proszę w tej sprawie skontaktować się z moim prawnikiem.
Po prosu to powiedziałam i odeszłam. Sąsiad stał, stał, stał, stał … i przede wszystkim przestał mówić.
Polecam to krótkie zdanie. Działa.

Są ludzie, do których się nie przekonam. Ponieważ nie chcę. Męczy mnie przebywanie z nimi. Patrzenie. Nawet milczenie.