Prosto ze snu pełnego czarnych kotów. Oprócz nich kret, pies i ziemia w doniczce z suchą cebulką. Zamiast wygodnego hotelu okropna bursa.
I jeszcze dziwna myjnia samochodowa.
Sprawdzam w senniku co to wszystko może znaczyć i wróżba zdaje się być mało korzystna.
Niby odcinam się od tego. Jednak coś wypycha głupie myśli na powierzchnię. Trzeba by je tylko strzepnąć.
Jedna noc – tyle sennych zdarzeń przyprawiających o prawdziwy ból głowy.
Poza tym nie dzieje się nic.

Siedzimy w sali konferencyjnej hotelu Śródmiejskiego. Właśnie skończyła się pierwsza część spotkania dotyczącego wiosennego planu szkoleń.
Wszyscy czekają na obiad. Toczą się leniwe rozmowy.
- Będziemy miały na tę noc wspólny pokój – przysiada się do mnie jakaś blondynka. Podobno relief menager na Polskę południową.
- Możliwe – odpowiadam.
Choć żałuję bardzo, że Mariuszowi nie udało się zarezerwować tym razem jedynek.
- Wskoczę sobie po obiadku do wanny – oznajmia blondynka – Ogole nóżki.
- W wannie? – pytam.
- Jasne. Włoski w ciepłej wodzie robią się takie mięciutkie.
Zniechęcam się. Nie chcę z nikim dzielić hotelowego pokoju. To nie dla mnie.
Podchodzę do Mariusza i mówię mu, że wracam do domu.
- Dlaczego?
- Muszę.
- Dasz radę jutro na ósmą?
- Nie wiem – odpowiadam szczerze.
I nie daje. Co prawda do Zielonej Góry mam tylko sto kliometrów ale zwyczajnie mi się nie chce wychodzić z domu. Za to mam ochotę ugotować bigos. Zużyć do niego wszystkie mrożone kawałki mięsa i wędlin. Rozmrozić lodówkę. Obejrzeć powtórkę Rozmów w toku. Poleżeć. Poczytać. Pomyśleć.

You know that you`re my only lover
And i hope that i`m your only one, too …

W Legnicy nasza firma prowadziła nabór pracowników do magazynu w dziale logistyki. Na rozmowy przyszło kilku panów. W bardzo róznym wieku.
Zupełnie neutralnie przysłuchiwałam się jak szef działu rozmawiał z nimi według firmowej procedury. Punkt po punkcie przechodził z każdym drobno zapisane strony. Sporządzał skrupulatne notatki.
Po rozmowie z ostatnim kandydatem zostałam zapytana, którego z panów ja bym przyjęła.
- Oczywiście najbardziej przystojnego – zażartowałam. Tak naprawdę nie sądze by do przyjmowania pracowników magazynu, którzy powinni mieć krzepę i umiejętność obsługiwania wózków widłowych potrzebne były specjalne rozmowy.
- Którego by pan przyjął?
- Tego – szef działu pokazał mi nazwisko męzczyzny, przy którym nie było wcale najwięcej plusów według firmowej oceny – Niestety on nie spełnia firmowych wymogów.
- Dlaczego akurat on?
- Na pierwszy rzut oka to właśnie taki człowiek jest mi potrzebny.
- Pana decyzja. Prosze ją tylko uzasadnić w mailu do działu personalnego. Ja popchnę to u dyrektora.
Skontaktowałam się z Mariem i opowiedziałam mu całą sytuacje.
- Skoryguj procedury przyjmowania pracowników na niektóre stanowiska – powiedziałam śmiało.
Oczywiście usłyszałam, że jest to sprawa do przemyślenia.
- Mariusz, nie związuj rąk ludziom sztywnymi wymogami. Jeśli chodzi o jakieś startegiczne stanowiska to rozumiem, że najlepsza jest właśnie taka taktyka. Natomiast w takim przypadku to strata czasu.
Oczywiście ja próbowałam w stronę szklanych domów a Mario w stronę zupełnie przeciwną. Wreszcie zapytał:
- Ala, dlaczego to cię tak zajmuje?

Poranek po nieprzespanej nocy jest prawie jak wieczór. Oczy lekko się kleją. Słodko ciąży głowa. Myśli na granicy snu. Jeszcze tylko kilka chwil.
Zmęczyć umysł na tyle
by odpłynął
gdy tylko głowa spocznie na poduszce.

Czasem mam wrażenie, że jestem bohaterką powieści Kundery. Miłość to perwersyjna gra pełna chłodnych uczuć. Ja jestem perfekcyjna w przeżywaniu wyrachowanych emocji. Mężczyzna potrzebny mi jest (?) tylko w jednym celu.
Jaki romantyzm? O co w ogóle chodzi?

Siedzimy z chłopakami po szkoleniu w jakimś super podrzędnym lokalu i uświadamiamy się nawzajem, że nieformalne spotkania są równie ważne jak te formalne.
Ponieważ z przyczyn technicznych zostajemy na noc w Śródmiejskim każde z nas może spokojnie oddać się używkom i rozrywkom. Żadnych granic. Przed pierwszymi drinkami jest trochę nienaturalnie. Panowie znacznie się krygują – w końcu jestem jedyną kobietą w towarzystwie. To też nie jest dla mnie zbyt komfortowe. Potem jakoś się rozkręcamy.
W odpowiednim momencie jednak zostawiam ich i wracam do hotelu. Ciągle towarzyszy mi jakaś taka wewnętrzna kontrola tego co wypada. Czasem mam ochotę popłynąć na fali. I na tej ochocie się kończy. Pewnie na szczęście. Wiem dobrze, że galop nie w każdym kierunku jest wskazany. I tak sobie muszę sama do siebie pogadać trochę. Normalnie nuda.

a w międzyczasie:

piotrek 20:45:13
alla – jak ulozyc sobie zycie?

ja 20:45:30
skąd niby mam wiedzieć

piotrek 20:45:54
hehhe. a tak sie pytam – nie wiesz, trudno

piotrek 20:46:26
jestem nieprzystosowany.
rozdrazniony tym co sie dzieje wokol.

i tak dalej … fajna noc przed nami