wtorek?

W domu zapach opuncji. Odgrzewane kolejny raz uszka. Biały bardzo miękki golf. I spakowana walizka męża, który wróci z początkiem stycznia.
W pracy pierwsze kilkugodzinne spotkanie z ludźmi starającymi się o stanowisko, z którego zrezygnował Rafał.
Sami mężczyźni. Każdy idealny na logistyka w firmie.
Słuchaliśmy z dyrektorem personalnym tego co mają o sobie do powiedzenia. Dyrektor stawiał przy nazwiskach plusy. Ja minusy.
Dzisiaj zdecydujemy.
Mam swojego faworyta.
Wydał mi się małomówny, zdystansowany.
Nie gadał głupot.
Żona, dwoje dzieci. Pewnie kredyt hipoteczny. Dobre powody by chcieć pracować.

nastroje

W blasku choinkowych lampek pokój nabiera zupełnie innego wymiaru. Kanapa staje się wygodniejsza. Koc cieplejszy. Herbata mocniejsza.

stoki

Pani sprzątająca klatki i okolice bloku znikła. Z tego powodu na trawnikach zaspy, na brukowanych uliczkach szklanka, wyjazd w stronę miasta zablokowany zmrożonym błotem.
Poza tym walczę z moim mężem o garaż. Najwygodniej wyprowadzić rano auto, wsiąść do niego i jechać … a nie skrobać, odśnieżać i tracić czas.

W głowie nadal obrazy z Mechanika. Film, który zrobił na mnie bardzo duże (zgrzytające mega) wrażenie. Współczesna zbrodnia i kara. Sprawiedliwość, która przychodzi sama.
Sumienie zapisane w ludzką naturę.
I jeszcze wspaniały Christian Bale. Doskonale zagrał całym ciałem.
Naprawdę warto.

piątek

deszcz i wiatr
Mechanik
kilogramy ściagniętych nocą plików
cichutka Antonina ?????
i może trochę pracy

spokój

Rafał zostaje w firmie do końca roku. Poukładał sobie terminy. Przemyślał pewne sprawy … Dużo mi tym ułatwił.
Grudzień miał być szalonym miesiącem pełnym nawału pracy. Tymczasem cisza. Donikąd się nie muszę spieszyć. Pracuję po kilka godzin. Gotuję obiady na szesnastą. Oglądam dużo filmów.
Myślę też na co przeznaczyć nagrodę, którą otrzymałam za wkład w rozwój firmy – trochę pieniędzy na edukację.
Najchętniej kurs japońskiego. Tylko trudno o taki w moim mieście. Do końca roku muszę podjąć decyzję.
Stagnacja na koślawych nogach rozleniwia mnie. Ja tak lubię się spieszyć a tu nie ma ku czemu.

lubię chleb więc sobie zjem

Odżywka do włosów zawsze skutecznie pomaga mi się obudzić. Nie dość, że jej bardzo intensywny zapach działa wstrząsająco to jeszcze niesamowicie gęsta konsystencja zmusza do stania pod prysznicem o całe siedem minut dłużej. Za to włosy po niej – rewelacja.
Dzisiaj na śniadanie wczorajsze naleśniki z serem. Czuję się po nich trochę jak balon. Jednak najedzony brzuch przesyła do mózgu tylko pozytywne sygnały.
Za chwil kilka jadę do Zielonej Góry.
Postaram się załatwić tam wszystkie sprawy w ekspresowym tempie.
I bardzo szybko wracam do domu – plan wieczoru ułożony.

kolejność

Rafał przyjechał do mnie bardzo późnym wieczorem. Nie chciał wejść do mieszkania. Poszliśmy więc w pola.
- Odchodzę z firmy – powiedział. Totalna ciemność nie pozwalała mi spojrzeć mu w oczy.
- Kiedy? – zapytałam rzeczowo.
- Chcę od jutra. Zgodzisz się?
- Nie.
- Ala! Mam lepszą pracę. Ja muszę się rozwijać.
- W dupie to mam – wściekłam się.
- Dlaczego nie chcesz mnie zrozumieć? Ja naprawdę próbuję być z tobą uczciwy.
- Dlaczego ty nie chcesz mnie zrozumieć? Jak szybko zdołam znaleźć kogoś na twoje miejsce? Potrzebuję ludzi żeby wyrobić targety. Grudzień jest najwazniejszy!
- Bardzo się zmieniłaś. Kiedy cię poznałem nie było w tobie tej starsznej agresji.
Zostawiłam go w polu i wróciłam do domu.
Nie mogłam się uspokoić. Nie dlatego, że Rafał dał się podkupić konkurencji. Wstyd mi było za siebie. Za to jaka się stałam. Za modlenie się do sukcesu.
Ostatnio nic nie było dla mnie tak ważne jak praca. Nie ludzie a wyniki.
W końcu sama tego chciałam. Na ślepo.
I znów pojawił się Anioł szeptając:
- Zadzwoń do Rafała i powiedz mu, że wszystko będzie dobrze.
Nie zadzwoniłam.