jedyna

Powiedział do mnie dziś kilka zdań. Płynnych. Spójnych. Zakręciło mi się w głowie.
Lubię się do niego uśmiechać.
Wracamy.

pamiętnik szalonego małolata

Z zapałem pisałam ze sto lat temu. I jak do niego zaglądam teraz to szlag mnie trafia, że tak mało we mnie zostało z tamtej dziewczyny.
W każdym razie noszę go w torbie i zaglądam co chwilę. Czas się nieco uwstecznić.
Choć proza 2005 nie pozwala się zbytnio oddalić.
Dzisiaj maksymalnie wkurzyło mnie trzech facetów. Pierwszy w ubezpieczeniach. Wyliczył składkę ac. Włosy dęba stają. Podziękowałam.
Potem niemrawa bestia w salonie firmowym idei stwierdziła, że się nie da. Po prostu się nie da.
- Rozumiem, że na poziomie tego kramu sie nia da. Więc proszę się skontaktować z przełożonym – starałam się być stanowcza ponieważ zależało mi na czasie i załatwieniu nowej karty.
A bestia znów jak zaklęta powtarzała, że się nie da.
Kurwa, co za ludzie. Poubierają takich w garniturki, wręczą plik wizytowek, słuzbową komórkę i nieumiejętnie zaprogramują.
Wsciekłam się tam. I dzięki temu uzyskałam numer jakiegoś dyrektora handlowego, który stwierdził, że jednak się da.
Potem auto car system. Dziadek zarządzający interesem próbował mi wmówić, że tylko alarm powyżej tysiąca należycie i skutecznie zabezpieczy moje auto przed kradzieżą.
Myślał, że jak blondynka to taśmowa kretynka. Na szczęście założyli mi to co chciałam.
Odetchnęłam, odjechałam.

fałsz

Nie chodziłam ostatnio do pracy. Bo mi się nie chciało. Cały dzień robiłam bzdury. Zamyślałam się. Najczęściej bezmyślnie. Beztrosko korzystałam z zapasów zeszłorocznego wina mandarynkowego. Słuchałam massive attack. I żałowałam.
W coś wierzyłam. Przepadło.
Minęło mi. Trochę szybko. Więc przestaję wmawiać sobie, że jestem mega wrażliwa. Czar prysł. Bezpowrotnie. I tak jest lepiej.

action man

Cały dzień gadam. Od rana do siebie. Potem włączam telefon i zaczyna się .
Z kimś. O kimś. Dla kogoś. Po coś. Aż się czasem sama sobie dziwię skąd taki potok słów? Ile spraw załatwiam klepiąc kolejne formułki firmowych procedur?
I jak to się dzieje, że brak szczególnego myślenia mimo wszystko nie przeszkadza w wypowiadaniu czytelnych zdań?
Okazuje się, że telefon to mój życiowy najwierniejszy partner. I choć czasem mam ochotę cisnąć go do Warty to jednak ciągle jesteśmy razem.

szok czasu i przestrzeni

Organizacja przedsiębiorstwa handlowego.
Dzieci z ekonomika. Rocznik 88. Będą u nas na miesięcznej praktyce.
Tak sobie patrzyłam wczoraj na nie. Jak nawiedzona. Czuję, że się nieco wychylę z tego swojego trzydziestoletniego wymiaru. Co się naśmiałam z ich opowieści. Spojrzenie z zupełnie innej perspektywy. Jakiejś takiej zdrowej, beztroskiej. Jeden z chłopców zażartował:
- Ala ma kota a Miriam ma ptaka.
Totalny luz.
Tymczasem człowiek namalował już sobie obraz dorosły … pełen rachunków, gonitwy i pogmatwanej miłości.
Mimo wszystko nie da się zapomnieć. I nie da się nie zachwycić.

Dzisiaj bardzo wcześnie rano wyruszyłam na rowerze w świat. A piękny jest. Zielony. Pachnący. Nadal do zdobycia.

list

(…)
Zanaleźć drogę do samego siebie – trudniejsze niż się wydaje. Ja sama często stwierdzam, że ciągle nie wiem na co mnie stać. Ile zachowań dyktuje mi serce a ile rozum. To odwieczna walka. W każdym chyba. I jeszcze ta próba uspokojenia. Jakiś szalejących w głębi uczuć.
Wydaje mi się, że jestem zbudowana z lęku. Takiego przerysowanego. Z każdej strony.
Do tego stopnia, że gdy wsiadam do ciemnego samochodu sprawdzam czy jakiś psychopata nie czai się na tylnym siedzeniu.
Po zgaszeniu świateł w domu staram się zaciskać jak najmocniej oczy by nie zobaczyć czegoś czego raczej zobaczyć nie mogę.
Nie wiem czy to kwestia zbyt dużej wyobraźni (łagodnie ujmując) czy choroba psychiczna.
Myślę, że takie strachy bardzo mocno zmieniają. I życie wśród normalnych ludzi staje się w końcu uciążliwe.
Trzeba udawać, że się jest mega silną i wytrwałą osobowością. Bo przecież szczyty nie są dla mięczaków.
Co znaczy wygrać?
Najpełniej – nie zostać w tyle. Mieć wciąż coś za sobą i coś przed sobą. A jeśli dodatkowo daje to radość …..
Wydaje mi się, że wszystko zależy od otoczenia. Samotność (pustka) wynika nie z nas samych a z tych, wśród których żyjemy.
Wydarzeniom, przypadkowym czy przeznaczonym zawsze towarzyszą ludzie. I my też tworzymy czyjeś życie.
To mnie najbardziej motywuje.
(…)

zasilenie wiosenne

Złe sny. Na początku się ich bałam. Szczególnie gdy budziłam się z potwornymi obrazami w pamięci. Od razu włączałam światła. I wertowałam sennik próbując odczytać zaszyfrowane znaki. Wyczerpująca rozrywka w środku nocy.
Raz nawet bardzo wczesnym rankiem zadzwoniłam do babci. Akurat o niej przyśniło mi sie jakoś tak …. Babcia przyjęła uzasadnioną pobudkę spokojnie.
- Musisz się modlić – poradziła.
Już jej nie przekonywałam jak żarliwie modlę się przed snem. Bez tego w ogóle nie odważyłabym się zasnąć.
Po rozmowie z babcią zrobiłam sobie melisę i poczłapałam sennie do łazienki. Tam zamiast żelu do mycia użyłam lenora. I dzięki tej pomyłce szybko uświadomiłam sobie, że sen się skończył. I już jest dzień. I wszystko jest prawdziwe.
Teraz zaczynam tych snów bardzo nie lubić. Nie sprawdzam co oznaczają. Nawet jeśli zakrwawiony nietoperz spada mi pod nogi … w pralce mnóstwo brudnej wody i mój płaszcz a ja całą noc kroję zielone pomidory.
Kolejny raz pomagam sobie sama. I to jakoś tak skutecznie stawia na nogi.