miejsca i przeciągi

Znajomi kupili w centrum miasta mieszkanie w bardzo starej, dwupiętrowej kamienicy.
Sto piętnaście metrów historii urządzonych w ciepłym, miękkim klimacie.
Czerwienie mnóstwa poduszek, brązy włochatych dywanów, ciepłe słońce w grubych zasłonach. Całkowite odejście od nowoczesnego, przestrzennego, chłodnego stylu.
Zakochałam się w jednym z pomieszczeń. Bardzo wysokie, prostokątne. Z długim wąskim oknem. Różowe kafle na ścianach i podłodze. Grube białe ręczniki zawieszone na chromowych prętach. Olbrzymie lustro w drucianej oprawie.
Piękna wanna stojąca na czterech kształtnych nóżkach w samym środku łazienki.
Podobno było to dawniej pomieszczenie, w którym spała służba.
Przykucnęłam przed lustrem. Moja bluzka uniosła się nieco odkrywając kawałek nagiego ciała. Wtedy poczułam na skórze delikatne muśnięcie zimnego wiatru.
Takie momenty nie zdarzają się w życiu często.
Ogarnął mnie rodzaj dziwnego strachu.
Przyjemnego. Rozejrzałam się dookoła szukając cienia, mgły, kształtu…
Niczego nie dostrzegłam.
Odetchnęłam głęboko i wyszłam z łazienki.