granice

Czasem przychodzą takie chwile, w których nie można znaleźć dla siebie miejsca, nie można uronić łzy, nie można po prostu nic…
Między siłą, prawdą, zdobywaniem, potrzebą i chęcią jest niepokój. Taki mój. Bardzo wolno wychodzi na powierzchnię. Zaczyna dominować. Zaczyna przeszkadzać.
Mogłabym tego nie pisać. Mogłabym to powiedzieć przyjacielowi. Tyle kierunków do wyboru. Co mnie skłania, by właśnie tutaj z tego się zwierzyć? Nie wiem. Dobrze, że nie wiem. To są moje uczucia, kłopoty, troski, niepowodzenia i sukcesy.
Nie chciałabym nikomu odbierać przyjemności i swobody pisania wirtualnego dziennika. I nie chcę by mi to ktoś odbierał.
Co tak naprawdę wiemy o życiu ludzi, których blogi czytamy? Wydaje nam się, że niektórzy pozbywają się swojej intymności, wyciągają na jaw najgorsze myśli i uczynki. Jak daleko sięga intymność?
Każdy ma swoją granicę. Każdy.
Ja nie zrobię tego albo tamtego, a oni to robią albo nie robią. To takie koło. Rozumiem. Nie obrażam się, nie krytykuję. Rezygnuję z tego, co mi nie odpowiada.
Siadam każdego ranka i piszę. Ile to dla mnie znaczy wiem tylko ja. Jak jest mi to potrzebne wiem tylko ja. Jak mi to pomaga wiem tylko ja.
Dzięki temu pisaniu poznałam kilku ciekawych ludzi. Nauczyłam się patrzeć czudzymi oczami. Wiele razy płakałam ze śmiechu czytając komentarze. Wiele razy myślałam o słowach, które napisały zupełnie obce mi osoby.
Robię tylko to co lubię. Czego ptrzebuję. Nie czynię. Nie oceniam. Nie atakuję. Po prostu tu jestem.

.

„Komputer to logiczne ogniwo w rozwoju człowieka:inteligencja bez moralności”

John Osborne