dlaczego

Kiedy byłam bardzo młodą dziewczyną myślałam, że powiem TAK jakiemuś zwariowanemu muzykowi, spełnionemu poecie,szalonemu chemikowi, zdziczałemu artyście…
Tymczasem..jestem żoną kogoś kto…10 godzin w firmie, 10 godzin w terenie, cztery na basenie….
Nigdy go nie ma …a jak jest to milczy, śpi albo rozmawia przez telefon.
Stworzyłam dom, w którym zawsze pachnie obiadem, lustra są wypolerowane, podłogi wypastowane.
Na wieszakach czyste koszule, w szufladzie skarpetki…rano najważniejsze tygodniki leżą na kuchennym stole.
Nie krzyczę, nie wypytuję, rzadko boli mnie głowa.

Zastanawiam się na czym polega rola współczesnej żony?
Dobra, sprytna, ładna – źle.
Zła, flegmatyczna, brzydka – źle.

I gdybym była osamotniona w swoich spostrzeżeniach…nie jestem…
Nie jestem?

Poczytałam sobie dzisiaj o samotności, oczekiwaniu i spełnieniu.
Czy ja mogę się tak czuć? Czy ja mogę się przyznać do takich myśli i nastrojów?
Czy chcę więcej niż można chcieć?