Nie wiem jak się za to zabrać

Wędrowałam dość długo po innych blogach…I dlatego potrzebuję zmiany w moim….szarości…czcionki jak w mojej pierwszej maszynie do pisania…spokoju…Na razie musi być tak jak jest…A jest bardzo szablonowo, niestety :(
Wciągam się – choć taka ze mnie leniwa dusza.

Niedziela

Zrezygnowałam dzisiaj z rodzinnego obiadu na rzecz samotnego obcowania z moim ukochanym mieszkaniem, posłuchania bardzo głośno muzyki i przede wszystkim snu…
A obudził mnie księżyc, który zaświecił niewiarygodnym blaskiem przebijając się przez szyby okna…
Jestem teraz naprawdę wypoczęta, nadal sama – więc spokojna…
Wczoraj za dużo ludzi, wina i niepotrzebnych rozmów…Dzisiaj święty spokój. I choć wszystko takie relatywne to sinusoida po prostu wisi nad nami.

Sąsiadka

Sara załomotała w drzwi. Znam jej sposób pukania – nachodzi mnie tak od dwóch lat.
- Ala, proszę cię, pomóż mi. On czeka w motelu za Wawrowem a ja jestem juz po kilku drinkach. Zawieź mnie.
- Daj spokój – jestem zła, kolejny numer Sary…głupi bardzo.
Jej jęczenie trwa kilka minut. Wreszcie narzucam płaszcz na piżamę i wychodzimy.
Jest bardzo zimno, szyby zaparowane, na parkingu ciemno…Sara potyka się.
- Nie mogłaś założyć innych butów? – pytam patrząc na wysokie obcasy…
- Chcę dobrze wyglądać – odpowiada.
Jedziemy, ona oczywiście zapala papierosa, gada bezustannie…Za co ja ją właściwie tak lubię? Zawsze namawia mnie do pomocy w realizowaniu swoich niecnych uczynków.
Jej telefon dzwoni. A ona nie może go uwolnić z kieszeni swojego cennego futerka.
Klnie, skrzeczy, oddzwania…słodzi…
- Jest boski, poznasz go – mówi już spokojniejsza.
- Nie chcę – odpowiadam.
- Dlaczego jesteś zła? – pyta naiwnie.
- Jestem zmęczona – próbuję włączyć trzecią płytę.
Jadę szybko, chcę mieć już tę farsę za sobą.
I stop. Policja. Zjeżdżam na pobocze…tyle razy widziałam ich tutaj z radarem…
- Dobry wieczór – miły młodzieniec zagląda do auta przez uchyloną szybę – Bardzo się pani spieszy, tylko że tu nie można.
Sara wyskakuje z auta…Znam ją, albo nam zaszkodzi albo…
Mija kilka chwil…Sara wraca.
- Odjazd – cieszy się jak dziecko.
To zdecydowanie nie moja bajka.

Zostawiam ją przed przydrożnym motelem w objęciach rosłego mężczyzny…Odjeżdżam.

Na parkingu spotykam jej męża.
- Cześć Ala.
- Cześć – odpowiadam próbując nie patrzeć mu w oczy…

Wspomnienie

Maj 1995…jestem jedyną osobą w 35 – letniej historii szkoły, która spóźniła się na maturę 40 minut…Gdyby nie woźny…pewnie nie pisałabym tej pamiętnej wiosny jednego z ważniejszych egzaminów w moim życiu…
Pamietam dobrze aulę, rząd stolików przykrytych zielonym materiałem, przy którym siedziała komisja i ja – Ala z IVb…Szczęśliwie temat, który wybrałam był niezwykle prosty „życie jest jak poker – można wygrać lub przegrać”.
Obiecałam sobie wtedy, że już nigdy nigdzie się nie spóźnię…ale kilka chwil potem spóźniłam się na egzaminy na studia – całe dwa tygodnie…
Teraz rzadko coś sobie obiecuję…

Nie czas na sen

Jadę do baru, dawno tam nie byłam a noc taka cudna na grzane winko…Tomek, szkoda, że Szczecin nie jest bliżej…wiem, że nie zawsze jest słodko ale dobrze, że w ogóle jest…
Jeszcze nadejdzie dzień, w którym zapniesz pasy…a wtedy….
O tobie tez pamiętam … jakoś trudno mi zapomnieć…lubię bywać, ciągle odkrywam coś nowego…

Klasyczny

Mam ciągle przed oczami jego chłodną twarz. Spojrzenie, w którym od lat nie ma wyrazu. Nawet już nie próbuję odczytać emocji, które mi czasem przekazuje.Dotyk jest zimny,pocałunek beznamietny.Tylko zapach ten sam.
Zawsze tak czekam na odrobinę czułości…miękkie, ciepłe słówko szeptane do ucha.
Kiedyś siadałam na jego kolanach, przytulałam się…a on całował każdy skrawek mojego ciała.
Teraz…Tak bardzo chcę…Gdzie jesteś…?

Laboratorium (naprawdę są jeszcze takie miejsca)

W małym, bardzo szarym pokoiku pewna starsza pielęgniarka w olbrzymich okularach na nosie zapytała na mój widok:
- Dziecko mdleje przy pobieraniu krwi?
- Dzień dobry – wydobyłam z siebie – Nie, nie mdleję…
- To siadamy – brak usmiechu nie zachęcał.
Metalowe krzesełko, gumowy wężyk, dość gruba igła i zapach spirytusu (to było najsympatyczniejsze)…
Na szczęście mam to już za sobą. Jutro wynik…
Teraz idę zjeść obiad.

Czas na sen

Już się wykąpałam, mam mokre włosy…w tle cichutko spiewa Kasia Groniec…i wiatraczek, który chłodzi kompa…
Odwiedziłam czat, sto razy odpowiedziałam, że lubie stringi…spotkałam znajomego, który okazał się swoim bratem…i Kasię…chcę się zmusić by zamknąć system…Na razie zamykam tylko notes…sto spraw na jutro.

Zakupy w Netto

Jak zwykle czynne tylko dwie kasy…ludzie warczą na siebie…towaru z promocyjnej gazetki nie ma…A ja chcę tylko dwa litry mleka i zmywacz do paznokci…
Wychodzę…Oddycham głęboko, ostatnio rzadko bywam na świeżym powietrzu. Podchodzę do auta, opieram się o maskę, , otwieram mleko…jest już ciemno…biały płyn spływa po mojej dłoni, kapie na chodnik…zamykam oczy..choć przez chwilę nic nie czuć..nic…