W bocznym lusterku

Fascynuje mnie zarządzanie ludźmi. Budowanie przyjaznego miejsca pracy stało się ostatnio ważniejsze niż cyferki. Niestety nie mogę znaleźć dobrego haerowca więc korzystam tylko ze swojego doświadczenia i wizji.
Poza tym podpatruję inne kraje. Pomysłów jest masa! Zaczynam od drobiazgów. W firmowej kuchni oprócz wody, kawy i herbaty codziennie mamy dostawę świeżych warzyw i owoców. Obok ekspresu stoi sokowirówka. Każdy może raz w tygodniu skrócić swój czas pracy o 2 h, a raz w miesiącu wziąć sobie jeden dzień wolny. W ogóle nie widzę problemu by specjaliści mogli pracować w domu. Jeden pokój chcę przeznaczyć na „godziny wynajętego biurka”, tak by nikt nie musiał być niewolnikiem miejsca. Do tego karty MultiSport lub pakiety Netflixa. Mamy czasy potężnego braku dobrych pracowników. Marzę, by u mnie chcieli pracować najlepsi. Tyle jeszcze pomysłów mam w sercu i głowie. Myślę o wsparciu dla rodzin i rozwoju dzieci. Czy zawodowy świat może stać się przyjemniejszy? Pytam ludzi czego by chcieli, ale oni nieco zdziwieni milczą. Tak więc robię to, co jak mi się wydaje może być fajne … ;-)

Wakacje

Gimnazjum za nami. Nowa, wymarzona szkoła zdobyta. Teraz wszystko ma już inny sens. Torpeda nam osiwiał. Ja mniej piję. Nad morzem zimno i palimy w kominku. Po prostu życie.

Planowanie

Leżymy sobie. Mrużymy oczy. Trochę czytamy. Trochę jemy. Trochę się lenimy. I tak nam mija wolny dzień :-)

3 lata

Mijają dzisiaj. Czas leczy rany. Tęsknisz, nie godzisz się, ale zaczynasz dźwigać. Kolejne dni, sprawy, problemy i radości. Czasem marzysz o tym, by we śnie cię odwiedził … bo są momenty przeogromnej tęsknoty. Prawdziwa miłość nigdy nie mija. Nic nie jest w stanie jej wygasić. Jednakże życie toczy się dalej bez tych wszystkich ludzi, którzy umarli. Choć nikt ich nie jest w stanie zastąpić.

Maj

Zawsze będzie dla mnie miesiącem śmierci taty. Cały czas myślę o tym, że trzy lata temu jeszcze żył.
Wieczorem. Płaczę. Piję. Zadręczam się.
Rano. Wstaję. Zamawiam taksówkę. Jadę do pracy.
Wiem, że mocno plotkują na mój temat. Cena sławy.
Poza tym zrobiłam Oli duże świństwo. W czasie trwania imprezy z okazji jej 40 urodzin wyszłam. Wybiegła za mną.
- Co robisz? – zapytała
- Wracam do domu.
- Dlaczego?
- Za głośno, za dużo. Nie mam czasu na tracenie życia w takich miejscach.
Chwila ostrego ataku zakończona:
- Nigdy więcej się do ciebie nie odezwę!
- Jak chcesz – ruszyłam w noc.
Wmawiam sobie, że jestem dobrym człowiekiem.
Do tego wszystkiego na horyzoncie pojawił się zięć :/
20 letni zawodnik MMA. Jest przystojny – ok. Jest kulturalny – ok. Jest za stary – no fucking chance.

Praca

2 maja był w biurze trudnym dniem. Nie wszyscy dostali urlop i dlatego musieli przyjść do pracy. Nikt nie spodziewał się, że ja też przyjadę. I pewnie dlatego naszą sekretarkę opuściła czujność. Niestety stałam się niespodziewanym świadkiem jej telefonicznej rozmowy z naszym klientem. Była miła, ale wyrzuciła z siebie jak to strasznie ciężko musi pracować w majówkę, a jej znajomi pojechali do Kołobrzegu. I, że to wyzysk oraz komuna. Bardzo mnie zdziwiło, że ta na codzień sympatyczna i poukładania kobieta zachowała się tak nieprofesjonalnie. W czwartek poprosiłam na rozmowę jej szefa i wytłumaczyłam, że sekretariat to nasza wizytówka. Nie stać nas na tracenie w taki sposób wizerunku. Usłyszałam, że ona jest millenialsem, który pracuje dla frajdy. I ogólnie nie ma z nią problemów. Nie zgodziłam się z tym. I dlatego mamy wakat. Na stanowisku szefa administracji.
Muszę mieć więcej czasu na interesowanie się tym, kto jest zatrudniany do firmy. Szefowie działów to osoby, na których ciąży potężna odpowiedzialność. Muszę mieć do nich zaufanie i pewność, że dobrze zarządzają pracownikami w swoich zespołach.

Oto …

Najsłabsza była niedziela wielkanocna. Cisza doprowadzała mnie do skrajnych emocji. Cały dzień nic nie jadłam. Perfekcyjnie opanowałam gapienie się w sufit. Chciałam poczytać, ale literki rozpływały się z moimi łzami. Jestem tak bardzo samotna wśród tylu ludzi. Jestem tak dopracowana w niesieniu swoich gorzkich żali. Jestem niebezpiecznie swobodna. Jestem gotowa na wszystko. Nie ma mnie.

Ja, człowiek

Moja niebieska energia czasem odbiera zdrowy rozsądek. Zamiast cieszyć się wolnym wieczorem rozkładam na czynniki sytuacje, rozmowy, zachowania … Jestem dziwna. Dobieram sobie do głowy. Nakręcam się. I to jest jedna strona lustra. Po drugiej jestem przecież zimna i wymagająca. Układająca wszystko pod swoją wyrysowaną prościutko linijkę. Może dlatego ludzie mnie nienawidzą? Poza tym wczoraj wykazałam się okropną cechą charakteru. Były teść przywiózł mi rano kilka sadzonek swoim nowiutkim autem. Nieopatrznie się nim pochwalił. Zupełnie naturalnie. Długo czekał na srebrny kolor, dodatkowe wyposażenie. Wielki ekran pozwala mu na swobodne parkowanie w zatoczce … i takie tam. Rozmowa jak każda inna. A ja? Byłam na niego wściekła. Bo żyje i cieszy się tym życiem mimo tego, że jest starszy od mojego taty. 21 lutego tata skończyłby 68 lat. Tymczasem leży w grobie i nic już nie może. Nigdy się z tym nie pogodzę.

Wino

Nawet nie chcę z tym walczyć. Po prostu piję. Dopada mnie i tyle. Wtedy odpuszczam tabletki. Unikam mieszania. Wmawiam sobie, że dzięki kolejnym kieliszkom wina odpoczywam od białego szczęścia. Było dobrze. Do 9 stycznia. I nagle wszystko się zmieniło. Dobrze, że jest ON. Mówi do mnie „nie daj się !!!”. Te wykrzykniki są najskuteczniejsze.
- Czy wyglądam jak alkoholiczka? – pytam Olkę, która też nie odmawia bo jest smutna.
- Coś ty – odpowiada.
Jesteśmy idealnymi klientkami. Pijemy dużo, drogo. Mam gest. Przyciągamy. Czy byłabym bardziej szczęśliwa siedząc na kasie w Biedronce. Co jest miarą szczęścia??? Dlaczego posiadając wszystko nie mam niczego? Poprosiłam dzisiaj Rafała żeby wypisał na kartce wszystko co przeszkadza mu we współpracy ze mną.
- Wszystko? – zapytał zakłopotany – Potem nie będziesz chciała ze mną rozmawiać.
Zajebiście, pomyślałam.
- Tak, wszystko. Inaczej to nie będzie miało sensu.
Ludzie albo mnie kochają, albo nienawidzą.
Adam udaje, że mnie już nie zna. Piotrek nagle rozczarował się brakiem mojego mega zainteresowania. Inni … inni czekają na wielki seks, nie miłość.
A ja czekam na śmierć.