Ja, człowiek

Moja niebieska energia czasem odbiera zdrowy rozsądek. Zamiast cieszyć się wolnym wieczorem rozkładam na czynniki sytuacje, rozmowy, zachowania … Jestem dziwna. Dobieram sobie do głowy. Nakręcam się. I to jest jedna strona lustra. Po drugiej jestem przecież zimna i wymagająca. Układająca wszystko pod swoją wyrysowaną prościutko linijkę. Może dlatego ludzie mnie nienawidzą? Poza tym wczoraj wykazałam się okropną cechą charakteru. Były teść przywiózł mi rano kilka sadzonek swoim nowiutkim autem. Nieopatrznie się nim pochwalił. Zupełnie naturalnie. Długo czekał na srebrny kolor, dodatkowe wyposażenie. Wielki ekran pozwala mu na swobodne parkowanie w zatoczce … i takie tam. Rozmowa jak każda inna. A ja? Byłam na niego wściekła. Bo żyje i cieszy się tym życiem mimo tego, że jest starszy od mojego taty. 21 lutego tata skończyłby 68 lat. Tymczasem leży w grobie i nic już nie może. Nigdy się z tym nie pogodzę.

Wino

Nawet nie chcę z tym walczyć. Po prostu piję. Dopada mnie i tyle. Wtedy odpuszczam tabletki. Unikam mieszania. Wmawiam sobie, że dzięki kolejnym kieliszkom wina odpoczywam od białego szczęścia. Było dobrze. Do 9 stycznia. I nagle wszystko się zmieniło. Dobrze, że jest ON. Mówi do mnie „nie daj się !!!”. Te wykrzykniki są najskuteczniejsze.
- Czy wyglądam jak alkoholiczka? – pytam Olkę, która też nie odmawia bo jest smutna.
- Coś ty – odpowiada.
Jesteśmy idealnymi klientkami. Pijemy dużo, drogo. Mam gest. Przyciągamy. Czy byłabym bardziej szczęśliwa siedząc na kasie w Biedronce. Co jest miarą szczęścia??? Dlaczego posiadając wszystko nie mam niczego? Poprosiłam dzisiaj Rafała żeby wypisał na kartce wszystko co przeszkadza mu we współpracy ze mną.
- Wszystko? – zapytał zakłopotany – Potem nie będziesz chciała ze mną rozmawiać.
Zajebiście, pomyślałam.
- Tak, wszystko. Inaczej to nie będzie miało sensu.
Ludzie albo mnie kochają, albo nienawidzą.
Adam udaje, że mnie już nie zna. Piotrek nagle rozczarował się brakiem mojego mega zainteresowania. Inni … inni czekają na wielki seks, nie miłość.
A ja czekam na śmierć.

Wróżby

Styczeń miał przynieść trochę ukojenia. Niestety nie ma lekko, ale jakoś się to kręci. Zawiedli jak zwykle ludzie. Na szczęście nie wszyscy. Trochę się martwię. Inaczej niż kilka lat temu. Lżej.
Poza tym wróżka …

Weekend

Właśnie skończyłam odpisywać na trzydziestego maila. Wydaje mi się, że to przestarzała forma komunikacji. Zawodowa strata czasu.
I znów ktoś nadgorliwy, komu piknie w telefonie wieczorna wiadomość ode mnie może mieć ciężką noc. W końcu w kilku mailach się zwyczajnie czepiałam.

mija 13 lat od pierwszej notki :)

26.11.2003
enter
26 listopada, za oknami wiosna…może dlatego, że wszystko tak się miesza w naturze to w mojej głowie też nie jest najlepiej…Od jakiegoś czasu mam pasję – to net. Popadłam w jego sidła.Otwieram oczy…piję kawę i już jestem przed monitorem. I tak prawie do świtu…

 

26.11.2016
nadal enter
26 listopada, za oknami zimna jesień…właściwie nic już mnie nie dziwi, nawet to, że tak się pomieszało naturze. W mojej głowie całkiem ok, częściej. Od jakiegoś czasu mam pasję – to życie. Czasem na luzie, czasem na pełnym gazie. I tak zawsze przyjdzie świt…

Iść z duchem czasu i postępu

Niedzielny poranek. Mróz. Wróciłam z godzinnego biegu. Las baśniowy. Naprawdę. W domu słychać Żabsona i śmiech kilku nastoletnich dziewczyn, które robią w kuchni grzanki i rozmawiają o chłopakach. Biegają po kuchni w piżamach. Torpeda przygląda się im z ostatniego stopnia schodów – od zawsze to miejsce stanowi dla niego punkt obserwacyjny całego niemal dołu domu. To niedzielne zamieszanie trwa najczęściej do 12. Potem rodzice obierają swoje córki, a my mamy niedzielę dla siebie. Tuż przed zakończeniem gimnazjum najważniejsza jest nauka i przygotowanie do egzaminów. Szczególnie dużo czasu pochłania historia. Dlatego niedzielne popołudnia spędzamy na jej zgłębianiu. Jest dobrze.

Ile czasu trwa ten proces

Jesień wyjątkowo ładna. Przed domem kolorowy dywan z liści, srebrzony porannymi kropelkami deszczu. Słucham starych audycji radiowych. Wolniej, spokojniej. Muzyka niezwykła. Niespotykana już dzisiaj. Na messengerze pikają wiadomości od znajomych. Kolejne linki przesyłane z szybkością wifi ;) Kwas ferulowy czyni cuda przenikając do głębokich warstw skóry. I jeszcze smak kawy. Jedna jedyna filiżanka dziennie. Z taką przyjemnością. Potem, za chwilę zrzucę piżamę i wskoczę w średnio wygodne buty. W teczce kilka ważnych spraw. W samochodzie już podgrzewam siedzenie. Ty, ja, woda, woda, woda. Czas. Obiad. Kolacja. Noc.